apał kupujących po coraz wyższych cenach wydaje się nie mieć końca. Nasdaq Composite jest w silnym trendzie i osiągnął poziom prawie 1600 pkt. Tego nie widzieliśmy od maja 2002 r. Właściwym wytłumaczeniem tego stanu mogłyby być świetne wyniki finansowe, które firmy technologiczne uzyskają w następnych kwartałach. Rozpoczął się okres prezentowania tzw. wstępnych oświadczeń dotyczących rezultatów w II kwartale 2003 r. Od początku kwietnia do końca maja swoje oczekiwania przedstawiła nieco ponad 1/3 spółek wchodzących w skład indeksu rynku szerokiego - S&P 500. Przeszło połowa (51%) firm wyraziła obawy, że w tym kwartale uzyskają wyniki gorsze od oczekiwanych przez analityków. Minimalnie mniej pesymistycznie oceniają przyszłość firmy technologiczne S&P 500. Połowę stanowiły ostrzeżenia high-techów, że wyniki będą gorsze od spodziewanych przez Wall Street. Podobnie było kwartał wcześniej i jakoś inwestorzy się tym nie przejęli. Od tego czasu Nasdaq Composite zwyżkował jednak prawie o 1/5. Wbrew zapowiedziom firmy technologiczne pokazały całkiem dobre wyniki. Zysk operacyjny na jedną akcję wzrósł o 15% w I kwartale br. (licząc rok do roku). Obecne szacunki są zbliżone. Analitycy spodziewają się, że wskaźnik ten poprawi się o 15-17% w tym kwartale. To zbyt mało, aby uzasadnić wyceny całego sektora technologicznego.

Analiza techniczna sugeruje, że wzrosty nie dobiegły końca. Przełamane linie oporu, pokonane szczyty z końca ubiegłego roku teoretycznie potwierdzają słuszność tej tezy. Jednak lekceważenie sygnałów płynących ze strony sondaży nastroju często prowadzi do błędnych wniosków. A te pokazują skrajny optymizm. W średnim terminie rzadko one zawodzą.

Wzrosty wydają się zatem nie do utrzymania, zwłaszcza w perspektywie dłuższej niż kilkanaście dni. W końcu przyjdzie czas ochłonięcia i inwestorzy odpowiedzą sobie na pytanie, czy rzeczywiście wyceny firm technologicznych mają pełne pokrycie w dynamice wzrostu zysków. Test wypadnie negatywnie.