"Niestety nie. Mówię niestety, bowiem sam lubię proste rozwiązania. Takim rozwiązaniem nie jest zwiększanie deficytu budżetowego" - odpowiedział Michalski na pytanie w czasie czatu na stronach internetowych resortu, czy nie jest dobrym pomysłem odstąpienie od idei rozwiązania części rezerwy rewaluacyjnej i zwiększenie deficytu budżetowego do 50 mld zł.
Resort finansów do projektu budżetu chce wpisać około 9 mld zł dochodów z tytułu rozwiązania części rezerwy rewaluacyjnej, ale nie zgadza się na to Narodowy Bank Polski (NBP), twierdząc, że byłoby to dodrukowywanie pustego pieniądza. Zgodnie z wersja resortu projekt budżetu na 2004 roku zakłada deficyt budżetowy na poziomie około 40 mld zł.
"Po pierwsze, nie jest bezbolesne dla kosztów jego finansowania zwiększenie deficytu budżetowego o ponad 25%. Musiałoby to oznaczać skokowe zwiększenie rentowności polskich skarbowych papierów wartościowych i wpłynąć na poziom ich rynkowego oprocentowania. Tym samym odwróceniu uległaby dotychczasowa tendencja powolnego obniżania stóp procentowych" - powiedział Michalski.
Zdaniem Michalskiego takie rozwiązanie oznaczałoby także wzrost inflacji i zwiększenie się długu publicznego.
Minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner powiedział wcześniej w piątek, że deficyt budżetowy może przekroczyć 50,0 mld zł w 2004 roku, jeśli NBP nie zgodzi się na wykorzystanie ok. 9 mld zł z rezerwy rewaluacyjnej banku. (ISB)