Publiczna subskrypcja 2 mln akcji Simple zakończyła się całkowitym niepowodzeniem. Żaden z akcjonariuszy (papiery były sprzedawane z prawem poboru) nie złożył zapisu na papiery. - Widocznie udziałowcy uznali, że cena, po jakiej sprzedawane były nasze walory, była za wysoka - powiedział Wojciech Popowski, prezes i główny akcjonariusz Simple. Jeszcze przed rozpoczęciem subskrypcji przedstawiciele informatycznej spółki zapewniali jednak, że cena została wyznaczona na podstawie konsultacji z największymi udziałowcami i gwarantuje powodzenie emisji.
Środki ze sprzedaży akcji miały zasilić kapitał obrotowy. Część z nich miała zostać przeznaczona na kampanię marketingową produktów oferowanych przez spółkę. - Simple generuje stałe przychody. Nie ma powodów do niepokoju - stwierdził prezes. Przyznał jednak, że zarząd będzie musiał przygotować nowy plan działania na najbliższe miesiące. Zostanie on przedłożony do konsultacji akcjonariuszom na piątkowym walnym zgromadzeniu. - Musimy szukać szans wewnątrz spółki - powiedział W. Popowski. Zapewne chodzi o cięcie kosztów (już na przełomie roku Simple zmieniło zasady wynagradzania pracowników) i restrukturyzację zatrudnienia.
- Komentarz
Trudno uwierzyć w tłumaczenie prezesa Popowskiego, że udziałowcy nie chcieli kupić akcji Simple, bo ich cena emisyjna była za wysoka. Przecież sami wyznaczyli jej poziom. Warto jednak zwrócić uwagę, że mogli oni równocześnie skorzystać z okazji i sprzedać na giełdzie przysługujące im prawa poboru. Zyski nie były co prawda imponujące (ostatniego dnia wyceniano te prawa na 2 grosze każde), ale łatwe do zrealizowania.