O "masowym poparciu dla Unii Europejskiej" napisał francuski "Liberation". "Koniec niepewności" - zauważył "Le Figaro". Obszernych komentarzy brakowało, bo tutaj poniedziałek także był dniem świątecznym.
Komentator alzackiego, bardzo proeuropejskiego dziennika "Les Dernieres Nouvelles d`Alsace", Jean-Claude Kiefer, kolejny raz wypominał Warszawie proamerykańską politykę podczas kryzysu irackiego. Napisał też: "Przestańmy się oszukiwać: Unia w dwudziestkę piątkę będzie bardzo różna od Europy piętnastu. Rozszerzenie przyniesie korzyści Europie ekonomicznej. I jeszcze bardziej zahamuje Europę polityczną". Kiefer dodał też, że dla dziesięciu przyszłych członków "Europa to wyłącznie strefa ekonomiczna, pod wojskową ochroną amerykańską".
Kłopoty ze szczęściem
Dużo miejsca Polsce poświęciły wczoraj wszystkie ważniejsze gazety brytyjskie. "Polska świętuje", obwieszczał poniedziałkowy "Times", a wtórowały mu nagłówki "Polacy mówią ?tak?" w "Financial Times" oraz "Guardianie". Korespondent londyńskiego "Times", Roger Boyes, nie wahał się określać wyników referendum mianem "historycznego przełomu dla kraju, który od stuleci był najeżdżany, bądź okupowany przez europejskich sąsiadów". "Daily Telegraph" podkreślał, że Polacy z ciężkim sercem opowiedzieli się za przystąpieniem do Unii. W artykule redakcyjnym tego dziennika czytamy, iż przeważył pragmatyzm, ale "Telegraph" (często eurosceptyczny) przestrzegał, że "jest mało prawdopodobne, aby Polacy już po wstąpieniu byli szczęśliwi z powodu polityki prowadzonej przez Brukselę". Wybiegając myślą w przyszłość "Times" sugerował też, że Polska w poszerzonej Unii mogłaby się stać "głosem wschodniej części kontynentu", co mogłoby pomniejszyć rolę Niemiec.
Wiosła całe
We włoskiej "Corriere della Sera" autor komentarza, Sergio Romano, podkreślił, że dzisiaj w Europie żadne ważne głosowanie nie jest już "wydarzeniem tylko na skalę danego kraju. Płyniemy teraz wszyscy w tej samej łodzi. I jeśli jedno wiosło się złamie, inni muszą ruszyć na pomoc i rzucać koło ratunkowe. Tym razem niebezpieczeństwo zatonięcia zostało zażegnane".