Piast od kilku miesięcy zmniejszał zaangażowanie w spółce. Sprzyjała temu bardzo wysoka płynność papierów. Na początku roku NFI ograniczył udział z prawie 50% do około 25%. Mimo bardzo dużych obrotów, nie ujawnił się wówczas żaden nowy znaczący akcjonariusz przedsiębiorstwa. Intensywność handlu sprawiła, że przetasowaniom zaczęła się przyglądać Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Teraz będzie miała jeszcze więcej danych do analizy. Ponowny wzrost zainteresowania łódzką firmą w ostatnich tygodniach spowodował wyprzedaż reszty akcji przez fundusz. - Postępowanie wyjaśniające trwa. Obejmie ono także ostatnie transakcje - poinformował nas Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG.
Fundusz zmniejszył zaangażowanie do zera. Kiedy rozpoczynał ostatnią falę wyprzedaży, dysponował jeszcze około 15% akcji. Pozbycie się tak dużego pakietu (ponad 1,5 mln walorów) nie jest jednak problemem, kiedy średni wolumen wynosi około 700 tys. papierów, a na rekordowej pod tym względem sesji (3 czerwca) sięgnął ponad 2,5 mln. Kto odebrał gigantyczną podaż? - Nie kontaktował się z nami żaden nowy akcjonariusz - powiedziała nam Katarzyna Suszanowicz, prezes spółki. - Nie mamy także żadnych informacji wskazujących, kto mógł przejąć akcje. Sami usiłowaliśmy się czegoś dowiedzieć na ten temat, ale bez skutku.
Wpływy uzyskane ze sprzedaży akcji Próchnika stanowią czysty zysk dla funduszu. W związku z trudną sytuacją przedsiębiorstwa utworzył on bowiem 100-proc. rezerwę na trwałą utratę wartości akcji. Rynek odebrał informację o wyjściu Piasta ze spółki bardzo pozytywnie. Inwestorzy od dawna traktowali podaż ze strony NFI jako jeden z ważnych czynników ryzyka. Wczoraj kurs odzieżowej firmy wzrósł o 13,3%, a wolumen sięgnął ponad 1,1 mln akcji (11% kapitału).
Co ciekawe, według oficjalnych danych znaczącym akcjonariuszem Próchnika jest także firma Compagnie Financiere Ottomane. Z raportów spółki wynika, że należy do niej 7% kapitału. - Zapewne jednak w ogóle nie ma ona naszych akcji. Z plotek, które do nas docierają, wynika zresztą, że od pewnego czasu przestała istnieć. Nie udało nam się z nią skontaktować - wyjaśnia prezes Suszanowicz. W efekcie żaden akcjonariusz może nie mieć więcej niż 5% głosów na WZA.