Reklama

Wskazana konsolidacja branży

Na rynku paliwowym nasila się walka konkurencyjna, której efektem jest konsolidacja sektora. Zdaniem ekspertów, połączenie polskich aktywów paliwowych w jedną grupę jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. Doprowadzi to do wzrostu płynności akcji, zwiększenia wartości nowego podmiotu oraz wykorzystania wielu efektów synergii.

Publikacja: 17.06.2003 10:07

Głównym motorem globalizacji jest coraz większy nacisk ze strony akcjonariuszy spółek paliwowych na obniżanie kosztów działalności spółek oraz optymalizację i racjonalizację ich produkcji. Światowy rynek energii rozwija się w tempie około 2% rocznie. Obserwuje się wzrost wartości rynku energetycznego mimo tego, że pojawiają się nowe, energooszczędne technologie. Na świecie 732 rafinerie działające w 120 krajach mogą przerobić przeszło 4 mld ton ropy naftowej rocznie. Kapitalizacja 50 największych firm tego sektora osiąga wartości blisko 2 bilionów USD. Największym koncernem jest Exxon Mobil, którego wartość jest szacowana na 250 mld USD. Na drugim miejscu znajduje się BP (156 mld USD). Kolejne pozycje zajmują ROYAL DUTCH/ Shell (97 mld USD) i TOTAL (105 mld USD). Na tle największych światowych gigantów lider polskiego rynku paliwowego PKN Orlen z kapitalizacją rzędu 2 mld USD wygląda bardzo skromnie.

Przerost mocy produkcyjnych na Zachodzie...

W Europie Zachodniej mamy do czynienia z nadmiarem mocy produkcyjnych. W tym zdecydowanie za duże są zdolności wytwarzania benzyn - za małe z kolei olejów napędowych. Spółki paliwowe z krajów Europy Zachodniej samodzielnie wydobywają 300 mln ton ropy naftowej rocznie, przeszło drugie tyle (350 mln ton) zaś importują. W ciągu ostatnich dwudziestu lat wybudowano zaledwie dwie nowe rafinerie. Zostały one zlokalizowane w Mongstad i w Leunie.

... i Wschodzie

Podobna sytuacja występuje w krajach Europy Środkowej. Prawie wszędzie występuje nadmiar mocy produkcyjnych. W rejonie działa 97 rafinerii, które przerabiają 661 mln ton ropy naftowej rocznie. Najwięcej surowca przetwarza się w krajach byłego Związku Radzieckiego. Firmy paliwowe z Rosji i innych krajów byłego ZSRR dominują w wielu innych państwach. Po trwającym w ciągu ostatnich kilku lat procesie konsolidacji, dominującą pozycję na rynku paliwowym w Europie Środkowej zajmują łącznie koncerny: austriacki OMV, węgierski MOL oraz Orlen. Węgrzy od 2001 roku zaczęli skupować akcje Slovnaftu i obecnie dysponują już 70-proc. pakietem. OMV z kolei zintensyfikował działania akwizycyjne w bieżącym roku i przejął sieć 114 stacji Avanti, sieć paliw i rafinerii w południowych Niemczech. W 2001 r. Austriacy kupili 10% akcji MOL, a rok wcześniej sieć stacji detalicznych w Czechach. Rząd czeski zadeklarował chęć sprzedaży pakietu akcji Unipetrolu. Chętnych na przejęcie kontroli nad tą spółką nie brakuje - jest wśród nich również PKN Orlen. Zaangażowanie kapitałowe w narodowym koncernie paliwowym chciałby również zmniejszyć węgierski rząd, który być może jeszcze w tym roku zdecyduje się sprzedać 25% akcji MOL. Również przedstawiciele polskiego rządu deklarują chęć sprzedaży akcji PKN Orlen.

Reklama
Reklama

Efekty konsolidacji to przede wszystkim rozszerzenie skali działalności, realizacja pojawiających się synergii. Rośnie wycena rynkowych łączących się podmiotów, m.in. ze względu na ich silniejszą pozycję negocjacyjną.

Brak dostępu do złóż

Polskie rafinerie nie są zintegrowane pionowo, dlatego nie mają możliwości korzystania z połączenia etapów wydobycia i przerobu ropy naftowej. Dla tych firm bolączką jest przede wszystkim brak dostępu do własnych złóż ropy naftowej. PKN Orlen chciałby wykorzystać możliwości rodzimych podmiotów na drodze przejęcia ich aktywów wydobywczych. Chodzi o Petrobaltic oraz część wydobywczą Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Koncern jest również zainteresowany złożami surowca, znajdującymi się w krajach byłego ZSRR oraz w Iraku.

Niska efektywność krajowych zakładów wynika również z ich rozdrobnienia. Na południu Polski znajduje się pięć rafinerii. Są to zakłady w Trzebinii i Jedliczach (obie firmy należą do grupy kapitałowej Orlenu) oraz niesprywatyzowane jeszcze spółki Czechowice, Glimar i Jasło. O ile rafinerie kontrolowane przez płocki koncern dobrze sobie radzą, o tyle firmy państwowe, a szczególnie Rafineria Glimar, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Przedsiębiorstwo z Gorlic wstrzymało nawet budowę instalacji Hydrokrakingu, ze względu na brak środków finansowych.

Kolejnym problemem części krajowych rafinerii jest ich wieloletnie opóźnienie w modernizacji i rozwoju. Problem ten właściwie nie dotyczy już obecnie płockiego koncernu, gdyż spółka w ostatnich latach przeznaczyła ponad 2 mld USD na inwestycje podnoszące jakość jej wyrobów. Czeka ją jednak jeszcze spory program inwestycyjny, związany z planami rozbudowy części petrochemicznej.

Bolączką polskich firm przerabiających ropę naftową jest również ich rozdrobnienie. W bliższej czy dalszej perspektywie małe zakłady są skazane na zmianę asortymentu produkcji. Rafineria Trzebinia, spółka w 77% należąca do PKN Orlen, zaproponowała trzem państwowym spółkom, znajdującym się na południu Polski, pomoc w ich rozwoju. Na razie jednak firma z Trzebinii nie otrzymała zgody na przeprowadzenie due diligence (badanie kondycji finansowej) firm.

Reklama
Reklama

Trudną sytuację krajowego sektora paliwowego pogłębia brak decyzyjności ze strony państwa. Procesy prywatyzacyjne ciągną się latami, a wartość paliwowych aktywów, znajdujących się w państwowych rękach, topnieje.

Polska ważna w konsolidacji

Krajowy rynek paliw jest jednym z największych w Europie Środkowej. Znalezienie szybkiej szansy na alians strategiczny na rynku paliw jest jedyną alternatywą, jeżeli chcemy, aby Polska odgrywała istotną rolę w procesie kształtowania sektora w regionie Europy Środkowowschodniej.

Sławomir Golonka, wiceprezes płockiego koncernu, twierdzi, że połączenie PKN Orlen z Grupą Lotos to najlepszy wariant konsolidacji polskiego sektora. Spółka z Płocka przygotowała tzw. "Program dla Gdańska". Zakłada on rozwój pomorskiej firmy, jej lokalnych kooperantów oraz wykształconej kadry Wybrzeża. Według analiz przeprowadzonych przez ekspertów, bezpośredni efekt synergii wynikający z pełnej fuzji obu firm wyniesie około 320 mln zł. Będzie to możliwe dzięki zoptymalizowaniu nakładów inwestycyjnych, obniżeniu kosztów eksploatacji instalacji oraz poprawy wskaźników uzysków (zmniejszenie zużycia katalizatora, wydłużenie pracy w okresie remontowym oraz możliwy wzrost konwersji). Z programu przygotowanego przez zespół specjalistów wynika, że istniejący potencjał Grupy Lotos mógłby być wykorzystany przy udziale płockiej firmy między innymi w aspekcie uruchomienia przez GL budowy instalacji zgazowania ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej (IGCC). Poza tym gdańska spółka mogłaby zaopatrywać sieć 492 stacji paliwowych w północnych Niemczech, które Orlen kupił od BP.

Wzrośnie płynność akcji

Konsolidacja sektora paliwowego w Europie jest nieuchronna. Jako naturalny proces będzie przebiegała również w Polsce. Najlepszym wariantem na jej przeprowadzenie jest połączenie dwóch największych w kraju zakładów przetwarzających ropę naftową. Taki podmiot będzie lepiej postrzegany na arenie międzynarodowej nie tylko przez analityków, ale przede wszystkim przez inwestorów. Z tego względu należy liczyć się z tym, że płynność akcji nowego podmiotu znacznie by wzrosła.

Reklama
Reklama

Alians koncernów płockiego i pomorskiego jest tak naprawdę jedynym wariantem, który ma szansę na przetrwanie na rynku europejskim. Jest to też jedyna rozsądna droga na prywatyzację polskiego sektora paliwowego. Skarb Państwa będzie mógł drożej sprzedać pakiet akcji nowego podmiotu, niż gdyby sprzedawał swoje udziały w obu spółkach oddzielnie. Wynika to z prostej zasady, że firma o większym udziale w rynku, większych zdolnościach produkcyjnych itp. jest po prostu znacznie więcej warta. Tylko w przypadku aliansu Orlenu z GL ma sens sprzedaż akcji w ramach kolejnych transz, bowiem inwestorzy kupujący kolejne pakiety akcji mają gwarancję, że ich wartość rynkowa będzie rosła.Próba sił przed Europą

Polska już obecnie jest częścią europejskiego rynku paliwowego. W kraju działa wiele zagranicznych koncernów, które narzucają konieczność stosowania wysokich standardów obsługi w sieci detalicznej. Na naszym rynku obecni są najwięksi zagraniczni konkurenci (Statoil, Shell oraz BP), którzy dynamicznie zwiększają swoje udziały w rynku detalicznym. - W pełni popieramy konkurencję w oparciu o jakość oferty i maksymalizację satysfakcji konsumenta. Jesteśmy przygotowani na nowe wyzwania - zaczynamy działalność na bardzo konkurencyjnym rynku niemieckim. Liczymy na wykorzystanie doświadczeń tam zdobytych w celu poprawy oferty dla polskich klientów - mówi S. Golonka.

Należy liczyć się z sytuacją, że po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej będzie jeszcze trudniej utrzymać pozycję. Orlen i GL zostaną poddane na tym rynku ogromnej presji konkurencyjnej. Jako pojedynczym podmiotom trudno im będzie współzawodniczyć z europejskimi liderami, którzy nieustannie starają się, aby rozszerzyć swoją działalność w regionie. Tak więc nawet połączone siły firm (Orlen i GL) muszą być odpowiednio wzmocnione, by stanąć do konkurencji z innymi na równych warunkach.

Alians Orlen-GL będzie analizował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zdaniem S. Golonki, obszar działania koncernu powinien być rozpatrywany w kontekście części rynku europejskiego, a nie lokalnego. - Potencjalny alians nie spowoduje zagrożenia dla konkurencji, ponieważ kryterium oceny nie jest udział w rynku pod względem zdolności przerobu ropy, ale wskaźniki dotyczące rynku detalicznego - twierdzi S. Golonka.

Nie będzie monopolizacji rynku

Reklama
Reklama

Najwyższe marże na rynku paliwowym uzyskuje się z wydobycia ropy naftowej i ze sprzedaży gotowych produktów i usług na stacjach benzynowych. Dlatego segment detaliczny jest bardzo ważny dla wszystkich graczy, w tym również koncernów zagranicznych. Potwierdza to chociażby fakt, że podczas pierwszego podejścia do prywatyzacji GL zagraniczne koncerny nie były zainteresowane nabyciem udziałów w pomorskim koncernie. Połączenie sił Orlenu i GL doprowadziłoby do zwiększenia konkurencji na polskim rynku paliwowym, ponieważ zagraniczne koncerny musiałyby sprostać jeszcze większej sile i rosnącym standardom połączonych sieci detalicznych polskich firm.

Niezależność gwarantuje PERN

W kwestii dostępu do infrastruktury paliwowej, Polska uniknęła scenariusza, w którym podmiot dominujący kontroluje całą krajową infrastrukturę przesyłową. Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych działa niezależnie od firm przerabiających ropę naftową. Chodzi o tzw. zasadę TPA, czyli dostęp stron trzecich na równoprawnych zasadach. Orlen deklaruje, że jest zwolennikiem niezależności dostępu do rurociągów wszystkich podmiotów działających na krajowym rynku paliw.

Europejskie ceny

Potencjalny alians PKN Orlen z GL nie spowoduje wzrostu cen paliw. Ceny w Polsce zostały pozbawione wszelkich barier formalnoprawnych od września 2000 roku. Zgodnie z Układem Europejskim, Polska zobowiązała się do wprowadzenia w życie harmonogramu liberalizacji ceł na benzyny i oleje napędowe, która de facto dokonała się na kilka miesięcy przed wyznaczonym przez Unię Europejską terminem. Obecnie ceny hurtowe wyznaczane są przez rynek w oparciu o trzy główne elementy: notowania cen ropy naftowej, notowania cen paliw na międzynarodowych giełdach oraz zmiany kursu złotego do USD. Ceny detaliczne determinuje specyfika rynkowa w zakresie relacji podaż-popyt oraz uwarunkowania otoczenia konkurencyjnego.

Reklama
Reklama

Ceny paliw sprzedawanych w Polsce muszą uwzględniać ceny produktów sprzedawanych w Europie. Gdyby w kraju koszt zatankowania samochodu był znacznie wyższy niż np. w Niemczech, to prywatni dystrybutorzy paliw sprowadziliby po prostu benzynę i olej napędowy z zagranicy.

Oczywiście niebagatelną rolę w procesie cenotwórczym odgrywa państwo, poprzez zobowiązania stosowania określonych stawek akcyzy na paliwa. Również ujednolicenie minimalnych stawek akcyzy na paliwa w UE przyczyni się do zmian struktury cen w Polsce.

Lider w europejskiej

konsolidacji

Ze strategii rozwoju opracowanej przez płocki koncern na najbliższe kilka lat wynika, że w bieżącym roku spółka zakończy wewnętrzną restrukturyzację, zakończą się też planowane inwestycje i przejęcia na krajowym rynku. Rozpoczęło się również wyjście Orlenu na rynki sąsiednich krajów - po stronie dokonane można już zapisać nabycie 492 stacji w Niemczech, a w rubryce planowane - ekspansja na rynek Czech poprzez udział w prywatyzacji Unipetrolu. Firma myśli również o nawiązaniu połączeń kapitałowych z partnerami z Węgier (MOL) i Austrii (OMV). Zbigniew Wróbel, prezes PKN Orlen zadeklarował, że jeśli rząd węgierski zdecyduje się sprzedać pakiet akcji MOL, to polski koncern podtrzymuje zainteresowanie jego kupnem. W latach 2004-2005 Orlen chciałby zająć czołową pozycję w konsolidacji regionalnej. Płocki koncern planuje połączyć się z OMV i MOL w nowy organizm, który miałby silną pozycję w regionie Europy Środkowej. Spółka nie wyklucza również zaangażowania w sektor wydobywczy, a także współpracy w tym zakresie z firmami rosyjskimi. Od roku 2006 nowy podmiot powinien być silną i w pełni zintegrowaną spółką, stanowiącą konkurencję dla zachodnich koncernów naftowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama