Wilbo, lider na rynku produkcji konserw rybnych (ma 19% udziału), przy przychodach ze sprzedaży w wysokości prawie 230 mln zł poniósł w ubiegłym roku 5,4 mln zł straty. Wynik ten nie uwzględnia jednak rezultatów wchłoniętej Dal Pesca (do momentu połączenia z Wilbo miała 4,4 mln zł zysku). Zarząd Wilbo proponuje, aby stratę za 2002 r. pokryć z funduszu dywidendowego, którego wartość wynosi 6,3 mln zł.
- Jednocześnie chcemy, aby zasiliły go zyski z lat ubiegłych. Po finansowym rozliczeniu 2002 r. na funduszu dywidendowym pozostanie więc 5,4 mln zł. Ze względu na planowane inwestycje zarząd proponuje zatrzymanie środków w spółce - powiedział na konferencji Jerzy Kuncicki, prezes Wilbo.
Giełdowa firma liczy, że uda jej się kupić przedsiębiorstwo połowowo-przetwórcze Szkuner. Dzięki niemu Wilbo będzie mogło wejść w nowe segmenty rynku i uruchomić produkcję marynat i ryb wędzonych. - Szacowany koszt przejęcia firmy wynosi od 8 do 12 mln zł. Jeżeli inwestycja nie zostanie zrealizowana, otworzy się droga do wypłaty dywindendy - powiedział prezes J. Kuncicki. Jeżeli w przyszłości Wilbo na wypłatę dla akcjonariuszy przeznaczy wszystkie środki zgromadzone na funduszu dywidendowym, to na jeden walor przypadłoby 0,33 zł. Wczoraj kurs spadł o 2%, do 1,92 zł.
Wilbo miało stosunkowo dobry I kwartał tego roku. Przychody sprzekroczyły 50 mln zł, a wynik netto był prawie o 50% wyższy niż w tym samym okresie 2002 r. i wyniósł 2,1 mln zł. - Drugi kwartał w naszej branży jest zawsze najgorszy. Spółka nie powinna jednak ponieść straty. Liczymy, że w tym roku wzrośnie sprzedaż i poprawi się rentowność - powiedział prezes J. Kuncicki. Zarząd chce zwiększyć marżę na sprzedaży do sieci super- i hipermarketów. Zamierza wzmocnić pozycję spółki w segmencie gastronomii i cateringu oraz doprowadzić do wzrostu eksportu, który stanowi 6% sprzedaży.