Heineken w komunikacie dla amsterdamskiej giełdy napisał, że stanął w obliczu zbiegu wyjątkowych czynników, które mają niekorzystny wpływ na konsumpcję piwa. W tej sytuacji rzecznik firmy Albert Holtzappel powiedział: Nie możemy już dłużej utrzymywać, że w tym roku wzrośnie zysk netto. Zyski holenderskiego browaru w ostatnich sześciu półroczach rosły po 10% i więcej. Tym razem jednak mniejszy popyt, spadek kursu dolara do euro i rosnące koszty funduszu emerytalnego spowodowały wyraźne pogorszenie wyników finansowych.
Samo osłabienie dolara do euro zmniejszy tegoroczny zysk netto Heinekena o 30 mln euro, a więc o 10 mln euro bardziej, niż prognozowano. Spółka jako powody spadku przychodów wymieniła też wojnę w Iraku, wolniejszy wzrost gospodarczy i epidemię SARS. - Popyt na piwo zmniejsza się wszędzie, ale najtrudniejszą sytuację mamy teraz we Francji. Tam spadek sprzedaży szacujemy na 10% - powiedział prezes Heinekena Anthony Ruys.
Producent firmowego piwa Heineken i mocnego portera Murphy jeszcze w lutym zapowiadał wzrost zysku w tym roku. Teraz nie daje prognozy na cały rok, twierdząc, że decydujące dla wyników będą lipiec i sierpień. Jakichś wskazówek w tej mierze można spodziewać się 10 września, przy okazji publikacji raportu finansowego za pierwsze półrocze.
W maju holenderska spółka zgodziła się kupić za 1,9 mld euro austriackiego rywala BBAG, aby umocnić pozycję w Europie Wschodniej i do 2007 r. podwoić sprzedaż podstawowego produktu w tym rejonie. - Z wczorajszego komunikatu spółki wynika, że niekorzystne czynniki zdołały zniweczyć wszelkie korzyści z zakupu BBAG - napisał w nocie do inwestorów Stuart Price, analityk z WestLB Panmure.
Inwestorzy zareagowali dość gwałtownie na wiadomości z Heinekena. Akcje spółki na otwarciu notowań w Amsterdamie staniały o 9,3%. Był to największy spadek ich kursu od 13 września 1996 r., kiedy straciły 11%.