Do dnia sprawdzenia listy wierzyciele powinni zgłosić swoje roszczenia, aby brać udział w postępowaniu układowym. Pekao, największy wierzyciel Szeptela (spółka winna jest mu około 17 mln zł), takiego zgłoszenia zapewne nie dokonał. Wciąż uważa bowiem, że jego roszczenia nie mogą być objęte układem.
Nie są wprawdzie zabezpieczone hipoteką ani zastawem (a w takim przypadku z mocy prawa nie uczestniczą w układzie), ale, jak twierdzi bank, w grę wchodzi jeszcze mocniejsze zabezpieczenie - przewłaszczenie na niego aktywów spółki (wyposażenia central abonenckich). A to oznacza, zgodnie z art. 4 par. 2 prawa o postępowaniu układowym, że roszczenia nie powinny znaleźć się na liście wierzytelności.
Innego zdania jest spółka. Przekazała swoje stanowisko nadzorcy sądowemu. Jak wynika z naszych informacji, w spisie wierzycieli przez nią przygotowanym widnieje Pekao. Teraz decyzja jest w rękach sądu - sędzia-komisarz albo odrzuci wierzytelność Pekao, a tym samym podzieli opinię banku, albo uwzględni ją na liście. W ostatnim przypadku bank będzie miał prawo złożyć zażalenie na decyzję.
Zgodnie z propozycjami układowymi Szeptela, wierzyciele, których należności nie przekraczają 10 tys. zł, zostaliby spłaceni w całości. Pieniądze dostaliby w kilka miesięcy po uprawomocnieniu się układu. W pozostałych przypadkach spółka przewiduje 40-proc. redukcję długów. Resztę spłacałaby przez prawie 8 lat.