Reklama

Lawirowanie między opłatami

Wybór konta firmowego nie jest łatwy. Choć na pierwszy rzut oka oferta banków wydaje się podobna, diabeł - jak zawsze - tkwi w szczegółach. Drastycznie może się różnić oprocentowanie rachunku, a także opłaty za jego prowadzenie czy też przelewy. Różnie także bywa ze skłonnością banków do pożyczania pieniędzy.

Publikacja: 25.06.2003 09:52

Dodatkowych trudności z podjęciem decyzji, z którym bankiem się związać, nastręczają również ciągłe rozbudowywanie i modyfikowanie oferty oraz próby jej zindywidualizowania pod kątem reprezentantów różnych zawodów lub też poziomu obrotów firm. Normą są już konta oferowane specjalnie dla menedżerów, prawników, lekarzy czy rolników. Przy bliższym przyjrzeniu się im widać jednak, że propozycje te w ramach jednego banku szczególnie się nie różnią.

Warto zrezygnować

z oprocentowania?

W ofertach poszczególnych banków rozbieżności są już jednak spore. Trzeba je drobiazgowo przeanalizować, by umiejętnie dobrać ofertę do potrzeb konkretnej firmy. Począwszy od oprocentowania środków na rachunku. Nie jest to sprawa błaha, biorąc pod uwagę salda firmowych kont. W warunkach wciąż malejących stóp procentowych o znaczących odsetkach nie ma już co marzyć. Wiele banków jednak w ogóle nie próbuje już konkurować na tym polu i proponuje 0% (BGŻ czy BZ WBK) lub symboliczne ułamki procentu - PKO BP, ING BSK czy Citibank Handlowy. Na tym tle zupełnie dobrze wypada Kredyt Bank - 1,5-1,7% i MultiBank - 2,5-3,85%. Nie można zapominać, że jest to oprocentowanie w skali roku. By więc np. odsetkami sfinansować opłaty za konto (przeważnie 30 zł miesięcznie), przy oprocentowaniu 1,5%, przeciętnie trzeba by wciąż mieć na koncie 24 tys. zł. Przy oprocentowaniu 1% już 36 tys. zł. Jak widać walka o procenty może być warta zachodu.

Z nie mniejszą uwagą niż poziom oprocentowania trzeba analizować tabele opłat. Większość banków zadowoli się wyłącznie koniecznymi do otwarcia rachunku dokumentami: zaświadczeniem o wpisie do ewidencji, REGON-em i NIP-em. W niektórych przy otwarciu trzeba jednak dodatkowo wyłożyć od 1 zł do 50 zł.

Reklama
Reklama

Jednorazowa opłata niekoniecznie musi zniechęcać, ale już obowiązek płacenia kilkudziesięciu złotych co miesiąc za prowadzenie konta - owszem. A banki nie są już w tym względzie tak szczodre jak przy otwieraniu rachunku. Z wyjątkiem Raiffeisen Banku pozostałe oczekują comiesięcznych wpłat lub minimalnego salda - np. w AmerBanku czy Millennium jest to 10 lub 20 tys. zł.

Najwyższej stawki za prowadzenie konta spośród przedstawianych przez nas banków oczekuje od średnich firm ING BSK. Jednak, jak zastrzega, w 100 zł zawarta jest też opłata za użytkowanie jednego z wybranych systemów bankowości elektronicznej. W przypadku małych przedsiębiorców jest to (wraz z elektronicznym dostępem) 35 zł. Prawie 100 zł miesięcznej opłaty wyjdzie też w przypadku Fortis Banku - jeśli do 50 zł "abonamentu" doda się 45 zł za dostęp do internetu. W innych bankach przeważnie trzeba się liczyć z comiesięczną opłatą między 20 a 30 zł (BGK, BGŻ, BPH PBK, BZ WBK, Deutsche Bank 24, Kredyt Bank, PKO BP). Tylko 1 zł, 9 zł, a najwyżej 15 zł w zależności od rachunku płaci się w MultiBanku, Nordea Banku i Invest-Banku.

Wyjątkowo przedstawia się w kategorii opłat za prowadzenie konta Raiffeisen Bank - robi to bezpłatnie. Bank ten nie ma, niestety, w ofercie dostępu do konta przez internet.

Internet wciąż rarytasem

Banki mają na tym polu jeszcze dużo do zrobienia. Jak wynika z naszego zestawienia na 17 podmiotów dostęp do konta przez internet oferuje tylko 10 (BGK, BPH PBK, BZ WBK, Citibank Handlowy, DB 24, Fortis Bank, ING BSK, Kredyt Bank i Millennium oraz PKO BP), przy czym w PKO BP można jedynie otrzymywać saldo na skrzynkę internetową. Co pocieszające, przeważnie jest to usługa bezpłatna lub wliczona w niewygórowany koszt całego pakietu usług. Wyjątkiem jest wspomniany wcześniej Fortis Bank czy BGK, które biorą za to 100 zł.

Uwzględniając fakt, że prawie wszędzie trzeba płacić kilkadziesiąt złotych za samo prowadzenie konta, warto zastanowić się od razu nad opłatą za pakiet usług, w którym za zryczałtowaną opłatę, można mieć również m.in. telefoniczny i internetowy dostęp do konta.Fortuna na przelewy

Reklama
Reklama

Ale tak naprawdę to nie miesięczny abonament, lecz koszty przelewów są zmorą firm. Gdy w miesiącu jest kilkadziesiąt albo, co w wielu przypadkach jest normą, kilkaset przelewów, złotówka różnicy urasta w ciągu miesiąca do sporych kwot. A część banków każe sobie za te operacje nieźle płacić. Do 7 zł zapłaci się za przelew do innego banku krajowego w AmerBanku, od 2,5 do 6 zł w Citibank Handlowy, podobnie w ING BSK, od 2 do 5 zł w PKO BP. W Millennium stawka ta waha się od 1,8 do 6 zł, w BGŻ jest to 5 zł, w BGK 4 zł, a w Fortis Banku 3 zł. Różnice są tym większe, że np. w Nordea Banku opłata taka wynosi tylko 0,6 zł, a w BPH PBK i BZ WBK przelew jest za darmo (płaci się za jego zdefiniowanie). Nieco lepiej przedstawia się koszt przelewów w ramach obsługującego banku, w większości jest to bezpłatne, jedynie Citibank Handlowy i Millennium żądają większych kwot, bo odpowiednio od 2,5 do 6 zł lub od 0,5 do 5 zł.

Firmowymi pieniędzmi można również operować poprzez karty wydawane do rachunków. Nie jest to jednak tanie. Każda wypłata pieniędzy to 2,5-3% prowizji lub min. 4-7 zł. Gratisowe wypłaty lub też za 1 zł można znaleźć z trudem. Samo otrzymanie karty także w większości przypadków wiąże się z wydatkiem. Za darmo karty wydają jedynie: BGŻ, Fortis, MultiBank, Nordea lub też w ramach pakietu Citibank Handlowy.

Co wydaje się paradoksalne, prawie zawsze trzeba będzie wysupłać kilka złotych przy wpłacie gotówki na firmowe konto. Wyjątek stanowi tu Nordea i Raiffeisen.

Od debetu do kredytu

Niebagatelną sprawą jest dostęp do różnego rodzaju finansowania. Najprostszym i najszybszym sposobem kredytowania się jest debet na koncie. W większości banków jednak nie ma takiej możliwości. W naszym zestawieniu szansę tę daje 7 z 17 przedstawianych banków. Ci, którzy pozwalają na debety, nie mają zazwyczaj wygórowanych oczekiwań wobec firm korzystających z tego typu kredytowania. Przeważnie wystarcza im miesiąc posiadania konta w banku (BGŻ) lub 30 dni po pierwszej wpłacie na rachunek wyższej niż 1 tys. zł (Kredyt Bank), ewentualnie gotowe są pozwolić na debet już po pierwszej wpłacie w wys. 2 tys. zł - MultiBank. W PKO BP można zrobić debet już w momencie otwarcia rachunku, pod warunkiem że przedstawi się zaświadczenie o niezaleganiu wobec ZUS-u i urzędu skarbowego. Trudniej sprawa wygląda w BISE i BPH PBK wymagających półrocznej historii rachunku, a w Citibanku Handlowym trzeba się już wykazać 2-3-letnią działalnością. Debet to jednak nie są duże kwoty - od 1 do 2 tys. zł w Kredyt Banku (w niektórych przypadkach), BGŻ, MultiBanku, do 15-dniowych wpływów na rachunek, nie więcej niż 50 tys. zł, w BPH PBK. Można również ustalać wysokość tych środków indywidualnie. Wyłącznie na takie działanie nastawia się Citibank Handlowy i Millennium.

Należy jednak pamiętać, że debet jest zdecydowanie droższy niż klasyczny kredyt. Dlatego, jeśli istnieje możliwość i jest czas, lepiej zadłużyć się w ten drugi sposób. Wystarczy tu porównać ofertę Kredyt Banku, w którym dla debetu oprocentowanie równe jest jednomiesięcznej stawce WIBOR (cena pieniądza na rynku międzybankowym) plus 6,5 pkt procentowego marży, podczas gdy przy kredycie doliczana jest marża na poziomie 2,2 pkt proc. Jeszcze większe różnice są w MultiBanku: między oprocentowaniem debetu i kredytu jest ponad 7 pkt proc. różnicy. Stosunkowo niewielkie zróżnicowanie ma BGŻ, gdzie odsetki od debetu to min. 13,5%, a od kredytu min. 11,5%.

Reklama
Reklama

Jaki jest konkretny poziom oprocentowania kredytów, większość banków nie podaje. Ujawniają oprocentowanie orientacyjne lub zaznaczają, że jest to jedno- lub trzymiesięczna stawka WIBOR, do której doliczana jest marża. Poziom tej marży oczywiście może się różnić dla poszczególnych firm w zależności od poziomu kalkulowanego ryzyka. A to już zależy od kondycji firmy.W stosunku do kredytu w rachunku również jednak nie ma co liczyć na wygórowane kwoty, choć przeważnie będą większe niż możliwy debet. Wyższe są jednak również oczekiwania wobec potencjalnych kredytobiorców - co najmniej 3 miesiące prowadzenia działalności i posiadania rachunku. Najlepiej jednak gdy firma działa 12 miesięcy, a rachunek bankowy ma minimum pół roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama