Mamy za sobą trzecią kolejną sesję, na której wartość WIG20 niemal nie uległa zmianie. Indeks największych spółek zakończył trzeci kolejny miesiąc wzrostem. W czerwcu wartość wskaźnika zwiększyła się o 5%, do 1252 pkt. na zamknięcie wczorajszej sesji. To tylko 2,5 pkt. mniej od tegorocznego rekordu (z 26 czerwca) i 4 punkty mniej od 52-tygodniowego maksimum (z 2 grudnia 2002 roku). Z tych kilku danych statystycznych wynika, że przewagę na rynku mają kupujący. Najważniejsza linia trendu wzrostowego, obejmująca ostatnie dwa miesiące notowań, znajduje się na poziomie ok. 1230 pkt. i pokrywa się z dołkiem z 24 czerwca. W perspektywie krótkoterminowej to najważniejsze wsparcie (choć nie jest wykluczone, że spadek poniżej tej wartości da początek większe fali spadkowej). Bezpośrednio na wykresie WIG20 trudno dopatrzyć się przeszkód w kontynuacji wzrostów.

Poważnym sygnałem ostrzegawczym jest załamanie trendu wzrostowego na giełdzie w Budapeszcie. BUX spada już od 2 czerwca i nim 20 czerwca ukształtował lokalny (?) dołek, stracił ponad 8%. Zwyżka załamała się także na giełdzie w Pradze. To rzeczywiście może być sygnał, tak jak twierdzi część analityków, że kapitał zagraniczny porzucił tamtejsze rynki i przeniósł się do Warszawy. Może, ale nie musi. Dokładnie 8 maja 2002 roku na wykresie BUX rozpoczął się trend spadkowy, który przy jednoczesnym wzroście w Warszawie również wydawał się przepływem kapitału z jednego rynku na drugi. Jednak już po czterech tygodniach, dokładnie 3 czerwca, zakończyły się również zwyżki w Warszawie. Gdyby i tym razem szczyty na obydwu rynkach miał dzielić taki sami okres czasu, to spadki na naszej giełdzie mogą rozpocząć się w każdej chwili. Zarówno BUX jak i WIG20 straciły wtedy w ciągu dwóch miesięcy 25% wartości (licząc w walutach lokalnych).

Nie doczekała się realizacji głowa z ramionami na wykresie WIRR. Indeks najmniejszych spółek zyskał w ostatnich dniach ponad 1,5% i powrócił ponad linię szyi (1690 pkt.) opisywanej formacji. Wynika stąd, że moda na najmniejsze firmy wciąż jeszcze nie minęła.