Bank hipoteczny Reinhyp--BRE pod koniec kwietnia sprzedał listy zastawne o wartości 200 mln zł. W odróżnieniu od wcześniejszych emisji, w tym przypadku papiery zostały dopuszczone do publicznego obrotu. To zaś umożliwiło funduszom emerytalnym kupowanie listów, i chętnie z tej okazji skorzystały.
OFE nie obracają listami. Przede wszystkim dlatego, że kupiły je w innym celu.
- To raczej instrument do trzymania w portfelu - powiedział Marek Sojka, strateg OFE PZU. - Do handlu służą raczej obligacje skarbowe.
Potwierdzają to też inni zarządzający OFE, którzy również trzymają je w portfelu. Cztery fundusze, które poinformowały o posiadaniu listów zastawnych (w przypadku pozostałych 12 OFE listy mogą być wliczane do innej kategorii aktywów) mają papiery o wartości ponad 60 mln zł. Jedną z zalet listów jest fakt, że mają one oprocentowanie zmienne, uzależnione od stawki sześciomiesięcznego WIBOR-u.
- Zwykle papiery zmienne mają oprocentowanie uzależnione od rentowności bonów skarbowych, którą można manipulować - powiedział jeden z zarządzających, który chciał zachować anonimowość. - Poza tym trudno się spodziewać dalszego, tak znacznego spadku stóp procentowych, a w przyszłym roku na Zachodzie mogą one nawet pójść w górę. Dlatego papiery o zmiennej stopie procentowej wkrótce mogą się stać atrakcyjne.