Piątkowa sesja na rynku terminowym zakończyła się niewielkim, bo zaledwie 2-punktowym wzrostem. Na wykresie została wyrysowana trzecia już świeca z górnym cieniem sięgającym poziomu 1320 pkt. Jeżeli do tego dodamy duże już wykupienie (po wczorajszej sesji RSI zanotował najwyższy poziom od grudnia 1999 roku), to z każdym dniem wzrasta prawdopodobieństwo korekty. Niedźwiedzie nie powinny jednak popadać w zbytni entuzjazm. Z uwagi na silnie ujemną bazę, korekta ta powinna przyjąć postać trendu bocznego. Dużym sukcesem sprzedających będzie, jeśli kontrakty przetestują połowę poniedziałkowej białej świecy (1282 pkt).

W średnim terminie, poza wspomnianym wykupionym RSI, wszystko przemawia za kontynuacją wzrostów. Realny wydaje się test lokalnego szczytu z maja 2002 roku (1400 pkt). Dopiero tam pojawi się szansa na odwrócenie trendu. Gdyby jednak niedźwiedzie spłatały figla i w jakiś sposób przejęły kontrolę nad rynkiem już teraz, to krótkie pozycje należy otwierać dopiero, gdy kontrakty zejdą poniżej 1260 pkt. Jest to dość silna bariera popytową. Składa się na nią luka hossy z 7 lipca br., 15-dniowa średnia, szczyty z przełomu roku oraz znajdująca się trochę niżej linia hossy. W perspektywie najbliższego miesiąca poziom ten wydaje się niezagrożony. Jego przełamanie byłoby bardzo silnym sygnałem sprzedaży. Sygnałem ostatecznie kończącym zapoczątkowany w marcu trend wzrostowy.

Na zakończenie warto powiedzieć jeszcze kilka słów o bazie. Jej spadek do minus 32 pkt (!) to efekt oczekiwań na korektę oraz na spadki na globalnym rynku akcji. Oczekiwania słuszne, ale wątpię, żeby to przyniosło profity shortom. Realne jest, że w czasie gdy rynek kasowy będzie zniżkował, kontrakty po prostu wyzerują bazę.