Z propozycją takich zmian w dniu święta narodowego Francji wystąpił prezydent republiki Jacques Chirac. Powiedział, że ograniczenia wysokości deficytów budżetowych należałoby zawiesić, by rządy mogły obniżać podatki i zwiększać wydatki w celu ożywienia gospodarek znajdujących się na skraju recesji. Kierowany przez Wima Duisenberga EBC i kilka krajów sprzeciwiły się już próbom łagodzenia zasad budżetowych.

EBC w czerwcu obniżył podstawową stopę do 2% i stwierdził, że rządy robią za mało, by zmniejszyć deficyty. Prezes EBC Wim Duisenberg powiedział, że jego bank zrobił już swoje dla ożywienia gospodarki, a rządy nie mogą go obwiniać za niepowodzenia we wprowadzaniu niezbędnych reform strukturalnych. Deficyty budżetowe Francji i Niemiec mogą przekroczyć unijne limity już po raz trzeci w przyszłym roku. Oba te kraje zapowiedziały bowiem obniżkę podatków, a wzrost gospodarczy bliski stagnacji powoduje spadek wpływów budżetowych i zwiększenie wypłat na cele socjalne, choćby z tytułu zasiłków dla bezrobotnych.

Zasady ograniczające wysokość deficytów budżetowych do 3% PKB zostały zaproponowane przez Niemcy w 1995 r., a ich celem było umocnienie euro. Dlatego też na wczorajszym posiedzeniu ministrowie finansów Niemiec, Holandii, Belgii, Austrii, Finlandii, Hiszpanii i Grecji sprzeciwili się próbom złagodzenia tych zasad, uważając, że podważyłoby to zaufanie do systemu gospodarczego strefy euro. - Jeśli Unia Europejska chce mieć niskie podatki i niskie stopy procentowe, to nie może mieć wysokich deficytów - powiedział przed spotkaniem w Brukseli hiszpański minister Rodrigo Rato.

Gulio Tremonti, minister finansów Włoch, które w tym półroczu przewodniczą Unii Europejskiej, zapowiedział, że nie będzie umieszczał w porządku obrad wniosków o złagodzenie obowiązujących zasad.

Ekonomiści i analitycy są zgodni, że jeśli polityka fiskalna w Unii będzie złagodzona, to polityka pieniężna będzie musiała być zaostrzona, a więc kredyty znowu podrożeją, co niewątpliwie opóźni z dawna oczekiwane ożywienie gospodarcze.