Jeszcze pod koniec marca notowania Grajewa nie przekraczały 60 zł. Teraz sięgają ponad 90 zł. Bardzo niska - z wyjątkiem wczorajszej sesji - jest płynność. To efekt głównie wysokiej koncentracji kapitału. Ponad 88% akcji jest w rękach niemieckiego koncernu Pfleiderer Holzwerkstoffe i kontrolowanych przezeń Zakładów Prospan z Wieruszowa. Prawie 8% ma Commercial Union OFE. Tylko 4% jest w rękach drobnych graczy. Im wzrost kursu bardzo sprzyja, mimo niskiej płynności. Rośnie bowiem także minimalna cena w ewentualnym wezwaniu. Niektórzy od dawna liczą na jego ogłoszenie. Kilka lat temu Pfleiderer próbował wycofać firmę z rynku publicznego. Moment był dogodny - spółka z powodu kryzysu rosyjskiego miała się kiepsko, a jej kurs był niski. Pod presją drobnych graczy i KPWiG zrezygnował z tych planów. Część inwestorów liczy, że do nich wróci.
Analitycy podkreślają, że wzrost kursu odzwierciedla poprawę fundamentów przedsiębiorstwa. Grajewo poradziło sobie z kryzysem na rynku, jaki miał miejsce pod koniec lat 90. Było mu trudniej niż konkurentom ze względu na wcześniejsze, bardzo duże, inwestycje i zadłużenie. W ubiegłym roku spółka spłaciła jednak większość zobowiązań. W tym roku stać ją było nawet na wypłatę hojnej dywidendy: 10,32 zł na akcję, czyli w sumie ponad 53 mln zł (ubiegłoroczny zysk wyniósł około 56 mln zł). Zapowiedzi tak dużej wypłaty wywołały pod koniec marca wzrost kursu - trwający do tej pory.
I kwartał tego roku potwierdził, że firma rozwija się bardzo dobrze. W porównaniu z analogicznym okresem 2002 r. odnotowała wzrost przychodów (o ponad 20 mln zł, do 125,6 mln zł). Poprawiły się jej wyniki operacyjne i wzrósł zysk netto (do 12,2 mln zł, wobec 7,8 mln zł rok wcześniej). Są spore szanse, że następne miesiące będą także udane. Spółka odbudowała nadwerężoną podczas kryzysu rosyjskiego pozycję na wschodnich rynkach i zwiększyła eksport do krajów Europy Zachodniej.