Reklama

Piast kupowany pod wezwanie?

Powoli, ale stale drożeją akcje NFI Piast. Fundusz nie przekazywał w ostatnim czasie żadnych istotnych informacji. Inwestorzy wciąż mogą jednak liczyć, że zarobią na wezwaniu ogłoszonym przez spółkę.

Publikacja: 19.07.2003 09:02

Na początku roku notowania Piasta wynosiły około 1,3 zł. Od tego czasu systematycznie rosną. Wpływ na to miał kurs Próchnika. NFI miał prawie 50% akcji odzieżowej spółki. Ich wartość w księgach funduszu wynosiła zero. Dochody, które przyniosła mu sprzedaż Próchnika, stanowiły czysty zysk. Tym większy, im droższe były akcje łódzkiej firmy.

Duże obroty

Kurs Piasta - inaczej niż Próchnika - wciąż jednak rośnie. W piątek zyskał 1,8% i wyniósł 2,25 zł. Osiągnął poziom z września 2001 r. Obroty są duże. Sięgają kilkuset tysięcy złotych na sesję i stanowią często połowę obrotów na rynku NFI. Trwają zapisy w wezwaniu ogłoszonym przez spółkę na własne papiery. Fundusz płaci po 6,6 zł. Zamierza skupić niespełna 25% kapitału. Gdyby chciał przejąć więcej papierów (co odbiłoby się na cenie, bo NFI chce przekazać akcjonariuszom 50 mln zł), musiałby uzyskać zgodę KPWiG. To przedłużyłoby procedurę. NFI nie publikował w ostatnim czasie żadnych istotnych informacji. Czy wezwanie może być motorem wzrostu kursu, a jeśli tak, to do jakiego poziomu?

Na co liczą gracze?

Załóżmy, że inwestor chce kupić pakiet 1000 akcji. Dla uproszczenia można pominąć opłaty transakcyjne. Spora płynność walorów sprawia, że nie powinny być zbyt duże: mniejsze jest bowiem ryzyko rozdrobnienia zlecenia na wiele transakcji. Na przykład w czwartek akcjami Piasta zawarto grubo ponad 100 transakcji o średnim wolumenie prawie 700 papierów.

Reklama
Reklama

Przy kursie 2,2 zł (na takim poziomie notowania oscylują w ostatnich dniach), gracz musiał zapłacić 2,2 tys. zł. Jeśli odpowie na wezwanie, sprzeda - w najgorszym razie - 1/4 walorów. Przy założeniu, że wszyscy akcjonariusze odpowiedzą na wezwanie zapisy zostaną zredukowane o 75%. Ze sprzedaży 250 walorów inwestor uzyska 1650 zł. W portfelu pozostanie mu 750 akcji. Kluczowe jest pytanie, ile będą warte po zakończeniu wezwania. Aktywa NFI wynoszą aktualnie około 90 mln zł. Po wezwaniu i dystrybucji 50 mln zł funduszowi zostanie mało płynny majątek (głównie pakiety mniejszościowe w spółkach) o wartości około 40 mln zł. Wprawdzie NFI obciążają koszty utrzymywania firmy zarządzającej, ale z drugiej strony, jak wskazują wyniki za I kwartał i pozbycie się akcji Próchnika, fundusz sprzedaje majątek z zyskiem w stosunku do wartości księgowej.

Jakie dyskonto?

Aktywa będą wyceniane na giełdzie z dyskontem (na rynku NFI jest ono proporcjonalne do wielkości zasobów gotówkowych). I zapewne będzie ono duże (teraz sięga 22%). W tej chwili najwyższe dyskonto na rynku NFI przekracza nieco 50%. Załóżmy, że podobnie będzie w przypadku Piasta. Majątek "dzielić się" będzie na mniejszą liczbę papierów - kupione w wezwaniu mają być przecież umorzone. To daje wycenę jednej akcji na poziomie 85-90 groszy. Zarządzający NFI są nieco większymi optymistami - sądzą, że kurs po wezwaniu będzie sięgał około 1 zł. I - jak wskazują wstępne szacunki - po tyle chcą zaoferować nowe akcje pozostałym NFI, od których Piast zamierza odkupić pakiety mniejszościowe spółek. Nasz inwestor będzie więc mógł pozbyć się 750 akcji, uzyskując 637-750 zł. W pierwszym przypadku jego zyski byłyby skromne (87 zł, czyli 4% - nie licząc opłat). Ponieważ założyliśmy najwyższe z występujących dyskonto oraz minimalne wpływy z wezwania (maksymalną redukcję zapisów), weźmy też pod uwagę bardziej optymistyczny wariant: wpływy w wysokości 750 zł. W sumie inwestor otrzymałby w takim przypadku 2400 zł. Zysk w wysokości 200 zł, czyli 9%, jest nie do pogardzenia przy aktualnym oprocentowaniu lokat bankowych. Zapisy w wezwaniu są przyjmowane do 11 sierpnia. To wyznacza horyzont potencjalnej lokaty. Jego zakończenie z pewnością oznaczać będzie załamanie kursu. Widać jednak przy tym, że notowania zbliżają się do maksymalnego poziomu, przy którym operacja - przy ostrożnych założeniach - jest opłacalna. Ta granica może się przesuwać w górę tylko pod warunkiem, że NFI przekona inwestorów do swoich planów (konsolidacja pakietów mniejszościowych, ich sprzedaż i przekształcenie NFI w wehikuł inwestycyjny np. dla OFE) oraz uwiarygodni, że ich realizacja zapewni mu zyski. Wówczas kurs będzie uwzględniał przyszłość. Byłby to jednak wyjątek na rynku NFI, na którym inwestorzy nie myślą o przyszłości, ale o zamykaniu lokat i nie dyskontują planów, ale niemal wyłącznie pewne wpływy gotówkowe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama