Wkrótce w Sejmie odbędzie się głosowanie nad ustawą o przejęciu długów ZUS wobec klientów funduszy emerytalnych przez Skarb Państwa. Chodzi o prawie 6,5 mld zł, których Zakład z powodu problemów z systemem informatycznym nie przekazał funduszom emerytalnym w latach 1999-2002, plus ponad 3 mld zł odsetek za opóźnienia. Ustawa zakłada, że w ciągu najbliższych trzech lat długi te zostaną spłacone i każdy klient OFE dostanie swoje pieniądze. Pod warunkiem, że ZUS zdoła go rozpoznać. Tymczasem wiadomo, że Zakład na pewno nie zidentyfikuje wszystkich, którym nie przesłał składek na czas.
- Nie jesteśmy w stanie oszacować, czy zidentyfikujemy 90, czy 95% zaległych składek - powiedział Dariusz Dagiel, dyrektor departamentu rejestrów centralnych w ZUS. - Jednak nawet w najgorszych okresach stopień identyfikacji przekraczał 50%.
Jednak to, czy będzie to 5, czy 10% nierozpoznanych składek, ma spore znaczenie dla osób, którym brakuje pieniędzy na rachunkach w funduszach emerytalnych. Oznacza to bowiem, że do OFE może nie trafić od ok. 500 mln zł do 1 mld zł. I tyle zostanie w budżecie.
- Nie można patrzeć na to z perspektywy budżetu - powiedział Krzysztof Pater, wiceminister gospodarki i pracy. - Naszym priorytetem jest zapewnienie ludziom emerytur
- Zrobimy wszystko, aby udało się rozpoznać jak największą część zaległych składek - zapewnił D. Dagiel. - Dla osób, których składki nie zostaną mimo wszystko zidentyfikowane, uruchamiamy procedurę reklamacyjną.