Pierwsza sesja tygodnia rozpoczęła się dobrze dla posiadaczy długich pozycji. Po otwarciu na poziomie 1367 pkt wrześniowe kontrakty na WIG20 przez godzinę zyskały jeszcze 9 pkt, jednak tuż po rozpoczęciu sesji na rynku kasowym do głosu doszła podaż. Wystarczyła godzina, aby sprzedającym udało się zepchnąć notowania futuresów do 1345 pkt. Później w dość sennej atmosferze i przy niewielkich obrotach na rynku ponownie pojawili się kupujący, ale stać ich było tylko na zwyżkę do 1355 pkt.

Na wykresie intraday doszło więc do fałszywego wybicia ponad ostatni szczyt, co potwierdza tylko znaczenie oporu zlokalizowanego w okolicy 1370 pkt i ostrzega przed nadmiernym optymizmem. Oczywiście nie wydarzyło się jeszcze nic na tyle złego, aby pozbywać się długich pozycji, ale kolejne sygnały słabnięcia kupujących stają się faktem. Przez day-traderów to fałszywe wybicie, mogło wręcz zostać zinterpretowane jako sygnał sprzedaży, który wpłynął na szybką przecenę do 1345 pkt, ale na wykresie dziennym do takiego wskazania jeszcze trochę brakuje. Tymczasem przynajmniej powstrzymywałbym się z kupnem. O wyraźnym pogorszeniu sytuacji będzie można mówić, gdy kontrakty spadną poniżej 1330 pkt. Pokonane zostanie wtedy lokalne maksimum z 10 lipca i luka hossy z 14 lipca oraz minimum z 17 lipca, co doprowadzi do utworzenia na wykresie podwójnego szczytu, z minimalnym zasięgiem spadku do 1300 pkt.

W przypadku pogłębienia ewentualnej przeceny, kluczowe będzie zachowanie futuresów w przedziale 1250-1260 pkt. To średnioterminowe wsparcie powinno przesądzić losy trwającego od marca trendu wzrostowego. Z drugiej strony pokonanie wspomnianego oporu (1370 pkt) otworzy drogę do szczytu ze stycznia 2002 roku (1450 pkt).