Wczorajsza sesja była oddechem dla byków, po cały tygodniu razów, jakie otrzymywali oni od podaży. Ten tydzień, mimo tak miłego dla posiadaczy długich pozycji początku, zakończył się spadkiem cen. Jeszcze w poniedziałek widać było przewagę popytu, ale okazała się ona chwilowa. W sam raz, by wykres cen dotknął wzrostowej linii trendu i się od niej odbił.

Późniejsze zamknięcie porannej poniedziałkowej luki można było uznać za sygnał sprzedaży. Gracze krótkoterminowi mogli zając krótkie pozycje, a ci poruszający się w terminie średnim, mogli zamknąć pozycje długie. Reszta tygodnia był konsekwencją poniedziałkowej słabości popytu. Dopiero w czwartek spadki zostały zatrzymane i to w okolicy, która najlepiej się do tego nadawała. Popyt okazał się aktywniejszy w okolicy 1320 pkt, gdzie na początku lipca miała miejsce mała konsolidacja. Wczorajsza sesja przyniosła chwilowe osłabienie, ale szybko ceny powróciły na poziom notowań czwartkowych, by pod koniec sesji je przewyższyć.

Początek przyszłego tygodnia zapowiada się dobry dla byków, ale zbyt wielkich nadziei na duży wzrost bym u siebie nie rozbudzał. Będzie to raczej odreagowanie spadku z tego tygodnia, a zatem za wysoko kursy nie zajdą. Można przypuszczać, że poziom 1350 pkt jest całkiem realny do osiągnięcia, a przy sprzyjającej atmosferze na Zachodzie może i dojdziemy do 1360 pkt. Temu drugiemu scenariuszowi dałbym jednak mniejsze szanse powodzenia. Myślę, że po tym krótkim wzroście powrócimy do spadków, które w konsekwencji sprowadzą ceny znacznie poniżej minimów z tego tygodnia. W związku z tym poniedziałkowy wzrost, jeśli sięgnie on szybko poziomu 1350 pkt wykorzystałbym do prób otwarcia krótkich pozycji. Stopem jest oczywiście pokonanie szczytów.