Prezes KrakChemii kupił w transakcji pakietowej niemal 295,8 tys. walorów, płacąc po 5 zł za sztukę. W sumie ma już papiery stanowiące 33,4% kapitału zakładowego i 39,2% głosów na walnym spółki zajmującej się handlem detalicznym. - Uważam, że akcje są wciąż niedowartościowane, wierzę w tę firmę i kiedy pojawiła się szansa kupna większego pakietu, skorzystałem z niej - mówi Jerzy Mazgaj. Sprzedającym w transakcji pakietowej była Korporacja Gospodarcza Efekt. Prezes KrakChemii przyznaje, że w ciągu roku może dalej powiększać swoje zaangażowanie, tak jednak, aby nie przekroczyć progu 50% głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. - Nie mam na razie zezwolenia KPWiG na przekroczenie tego progu. Jednocześnie nie wykluczam, że w przyszłości złożę do Komisji wniosek o przyznanie mi takiego prawa - twierdzi.
Największym po prezesie akcjonariuszem KrakChemii jest Henryk Kuśnierz, przewodniczący rady nadzorczej (30,5% głosów). Mimo że w rękach tych dwóch osób znajdują się już dziś walory gwarantujące niemal 70% głosów, Jerzy Mazgaj zapewnia, że spółka pozostanie na parkiecie giełdowym. - Wycofanie spółki z obrotu nie jest brane pod uwagę. Rozważamy natomiast, w związku z naszymi planami inwestycyjnymi, przeprowadzenie w przyszłości nowej emisji akcji - mówi. Plany inwestycyjne dotyczą rozbudowy sieci supermarketów w południowej części Polski. Do końca 2004 r. ma być otwarte centrum handlowe w Nowym Targu (pieniądze na budowę, ok. 15 mln zł, będą pochodzić ze środków własnych i kredytów). - Przymierzamy się też do sklepu w Dębicy i drugiej placówki w Krakowie - zapowiada J. Mazgaj. W najbliższy czwartek spółka stanie do przetargu na kupno działki pod ewentualne centrum handlowe w Dębicy.