Pomimo nadzwyczajnych ulg i upustów stosowanych przez rodzimych producentów popyt na amerykańskie auta w USA jest wciąż nie najlepszy. Amerykanie chętniej kupują produkty japońskich firm oraz markowe pojazdy europejskie, często zaliczane do grupy aut luksusowych. W ubiegłym miesiącu sprzedaż nowych pojazdów osiągnęła najwyższy poziom w br. i utrzymywała się na rocznym poziomie 17,3 mln pojazdów. Była jednak wciąż niższa o 4% niż w analogicznym okresie ub.r., kiedy producenci masowo oferowali klientom zerowe oprocentowanie kredytów.

Aby zwiększyć sprzedaż koncerny z Detroit (trzeba pamiętać, że Chrysler jest częścią niemieckiego Daimlera) stosowały nadzwyczajne upusty. W przypadku GM rabaty sięgały średnio 4253 USD na samochód - o 37% więcej niż rok wcześniej. Ford był nieco mniej hojny, oferując średnio 3687 USD rabatu, a Chrysler - 3846 USD. Serwisy finansowe działające przy koncernach oferowały także wieloletnie kredyty z zerowym oprocentowaniem. Zwiększający sprzedaż producenci japońscy też stosowali podobne ulgi, ale oferty były dużo niższe - od 1500 USD w przypadku Nissana, po 805 USD rabatu udzielanego przez Hondę. Mimo niższych upustów zarówno Toyota, jak i Honda sprzedały w lipcu w USA więcej aut od Forda. Ten drugi co do wielkości koncern w USA zanotował natomiast niezłe wyniki sprzedaży swoich zagranicznych marek - Volvo, Jaguara czy Land Rovera. Podobnie było w przypadku DaimlerChryslera, gdzie sprzedaż luksusowych mercedesów wzrosła o ponad 20%.