Konkurencja otwiera oddziały zagraniczne, kupuje tam firmy.
Chcemy iść inną drogą. Nie będziemy samodzielnie rozpychać się na dużo dojrzalszych rynkach. Liczymy na pomoc w ograniczeniu bardzo wysokich kosztów sprzedaży, które są nieuniknione przy zdobywaniu kontraktów w Europie Zachodniej. A na Wschodzie zyskaliśmy znakomity przyczółek.
ComputerLand ma bardzo rozbudowaną grupę kapitałową. Co spółka chce zrobić z podmiotami generującymi wysokie straty, które psują jej wynik skonsolidowany? Rezerwa na eCard obniżyła wynik za 2002 r. o 5 mln zł.
Wierzymy w tę spółkę. Ma ogromne szanse być największym graczem w swoim segmencie. Już teraz ma prawie 80% rynku. (eCard zajmuje się autoryzacją transakcji internetowych - przyp. D.W.). Nie zamierzamy się z niej wycofywać. Jesteśmy przygotowani, że jeszcze przez 2-3 lata będzie miała słabe wyniki. Jak rynek urośnie, jej wyniki będą znacznie lepsze.
Dlaczego ComputerLand powołał fundusz dywidendowy? Kiedy można oczekiwać pierwszych wypłat z zysku?
Stworzenie funduszu nie przesądza o wypłacie dywidendy. Była to inicjatywa inwestorów finansowych, którzy są naszymi akcjonariuszami, w związku z nowymi zapisami w kodeksie spółek handlowych. Nie oczekuję, żeby nasza polityka dywidendowa w najbliższych latach się zmieniła (ComputerLand nigdy nie wypłacił dywidendy - przyp. D.W.). Należy pamiętać, że spółka stoi przed bardzo poważnymi inwestycjami związanymi z realizacją dużych kontraktów. Udziałowcy są tego świadomi i nie sądzę, by sięgali do naszych rezerw.
Dziękuję za rozmowę