Wobec ostatnich sygnałów ożywienia - włączając w to roczny wzrost gospodarczy w II kwartale w wysokości 2,4%, wzrost produktywności i rosnącą liczbę zamówień z fabryk - amerykański bank centralny nie musi już obniżać stóp, by pomóc gospodarce. Niska inflacja (a nawet groźba deflacji) powoduje, że nie ma także potrzeby ich podwyższania.
Pytani przez PARKIET analitycy z zachodnich banków są zgodni, że Fed pozostawi stopy bez zmian. W opinii Kristiana Stockera z niemieckiego HypoVereinsbank stopa procentowa nadal będzie wynosić 1%. Na takie oczekiwania wpływają dobre perspektywy amerykańskiej gospodarki. - Kierowana przez Greenspana Rezerwa Federalna w obliczu deflacji zmienia swoją politykę na neutralną. W dłuższej perspektywie jedyny ruch, jakiego możemy się spodziewać ze strony Fed, to podwyżka stóp, jednak nie nastąpi ona wcześniej niż w przyszłym roku - sądzi K. Stocker.
Dhaval Joshi z londyńskiego oddziału Societe Generale twierdzi, że teraz stopy raczej się nie zmienią. Jednak na temat przyszłości ma własną koncepcję. - Rynek oczekuje, że do przyszłego roku stopy mogą wzrosnąć o ok. 1 pkt proc. Jednak moim zdaniem Fed bardziej skłania się ku obniżce stóp procentowych. Powodem jest zła sytuacja na rynku pracy, a w takich okolicznościach bank centralny USA nigdy nie podwyższał stóp. Ponadto presja związana z przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi sprzyja utrzymaniu bardzo luźnej polityki monetarnej - powiedział Joshi. W lipcu po raz szósty z kolei zmniejszyła się liczba miejsc pracy za Atlantykiem. Tym razem ubyło 44 tys. etatów.
W ankiecie przeprowadzonej przez Bloomberga wśród 78 ekonomistów również panowała pełna zgodność. Na pytanie o dzisiejszą decyzję Fed w sprawie stóp wszyscy odpowiadali: "bez zmian". n