Firma NKT Cables (dawna Śląska Fabryka Kabli) przez kilka lat była na marginesie giełdy. Spadła płynność akcji i obroty, ponieważ spółka ma inwestora branżowego, do którego należy ponad 75% kapitału i głosów.
Spekulacje o wycofaniu
z giełdy
Co pewien czas, na chwilę, rosło zainteresowanie NKT Cables, ale tylko wtedy, gdy na rynek wracały spekulacje o możliwym wycofaniu spółki z obrotu publicznego. Do tej pory żadne plotki się nie potwierdziły. Duńczycy przejmując w 1997 r. kontrolę nad NKT Cables, nie składali deklaracji, jak długo polska spółka będzie notowana na GPW. W każdej chwili mogą się więc zdecydować na wyprowadzenie jej z giełdy. Ostatni wzrost kursu może po części wynikać z przekonania, że dojdzie do tego już wkrótce. Inwestor musiałby więc ogłosić wezwanie na pozostające poza jego kontrolą papiery.
Atmosferę wokół NKT Cables mógł "podgrzać" komunikat po walnym zgromadzeniu z końca czerwca. Okazało się, że poza Duńczykami, którzy do tej pory nie mieli opozycji na WZA, obecna była spora grupa drobnych inwestorów. Akcjonariusze posiadający prawie 5,2% walorów zawarli porozumienie w kwestii "zgodnego głosowania w istotnych sprawach spółki". Dla rynku mógł to być sygnał, że mogą zacząć "przeszkadzać" inwestorowi branżowemu, a ten, chcąc się ich pozbyć, wycofa firmę z GPW. Duńczycy ostatnio kupowali akcje polskiej spółki w połowie 1998 r. Za każdą płacili po 25 zł.