Zwycięstwo internetu
W DM Millennium wygląda na to, że nowoczesne kanały komunikacji, takie jak telefon czy internet, na dobre wyparły inwestorów z niektórych miejsc. Zwiększonego ruchu w POK-u nie widać nawet w czasie trwającej od kilku miesięcy hossy. W środę między godziną 9.30 a 10.00, czyli tuż przed otwarciem notowań, warszawski POK DM Millennium odwiedziło tylko 6 klientów.
- Jak pan widzi, nie jesteśmy szturmowani - komentuje Jarosław Bałagulski, makler Millennium DM. - Większość zleceń składanych jest telefonicznie - dodaje. Goście także niezbyt żywo reagują na pozytywne sygnały z parkietu. Czasami tylko wywiąże się rozmowa.
Tłumów nie było również w POK-u DM Banku Handlowego oraz Internetowego Domu Maklerskiego. Monika Kiedrowicz z IDM SA potwierdziła jednak, że w ostatnim czasie da się zauważyć pewne ożywienie. Jest ono widoczne natomiast wśród dotychczasowych klientów IDM-u. Tu zdecydowanie wzrosła liczba składanych zleceń. - dodaje M. Kiedrowicz.
Pobudka uśpionych
W DIBRE inwestorzy śledzą ruchy na rynku. Z przekonaniem mówią, że ceny nadal mogą iść w górę. Pracownicy biura potwierdzają natomiast, że na giełdę wracają inwestorzy, którzy byli "uśpieni". - Wzrosty spółek są wynikiem dyskontowania poprawy ich wyników oraz danych makroekonomicznych - mówi Przemysław Smoliński, analityk DI BRE.
- Sytuacja na GPW w 2004 ma trochę podobieństw z roku 1993 i 1994. Spółki osiągają większe zyski, zwiększa się napływ kapitałów do funduszy inwestycyjnych, są niskie stopy procentowe na świecie - dodaje Tomasz Mazurczak, dyrektor Departamentu Sprzedaży Instytucjonalnej i Analiz DIBRE. Jednak podstawowa różnica to większe doświadczenie inwestorów. Bardziej dostrzegają, które spółki są niedowartościowane i dowartościowane. Dobrze wyceniane są te spółki które obcięły koszty, przeprowadziły restrukturyzacje - dodał T. Mazurczak.
Fundusz to jest to
W POK-u Centralnego Domu Maklerskiego przy Mazowieckiej w Warszawie jest kilkanaście osób. Jedni w salce na tyłach biura obserwują na żywo notowania GPW. Inni czekają na złożenie zlecenia. Nowość ostatnich kilkunastu tygodni, to starsi ludzie przenoszący swoje oszczędności z lokat bankowych do funduszy inwestycyjnych.
- To się naprawdę opłaca. Niech pan spojrzy na procenty jakie ten Pioneer od akcji ma - mówi nowy emerytowany inwestor. Obok elagencko ubrany czterdziestolatek składa zlecenie kupna na Apatora i Orlen. Od kasy odchodzi natomiast dwudziestolatek spokojnie przeliczając plik banknotów. - Udało się zarobić? - pytam. - To już jakieś dwa tygodnie temu na Prokomie. Dzisiaj zabrałem wolne środki z rachunku, bo Dębica przelała dywidendę. - odpowiada. n