W 2002 r. na czele konsorcjum zaangażowanego do sprzedaży akcji Grupy ITI był Dom Inwestycyjny BRE Banku. Jak się jednak dowiedzieliśmy, mandat biura wygasł. W efekcie, jeśli medialny koncern drugi raz rozpisze ofertę, będzie musiał ponownie wybrać oferującego. - "Nowy" nie musi oznaczać "inny" - zastrzega reprezentujący ITI Paweł Kosmala, sugerując, że DI BRE Banku i partnerzy firmy (J.P. Morgan i CA IB Securities) nie tracą możliwości utrzymania kontraktu.
Cenna umowa
A chodzi o duże pieniądze. Wprawdzie dokładnie nie wiadomo ile była warta umowa zawarta w ub.r. między Grupą ITI a konsorcjum DI BRE Banku, jednak w prospekcie emisyjnym medialna firma zamieściła szacunki kosztów oferty. Wynikało z nich, że wynagrodzenia dla doradców oraz podmiotów odpowiedzialnych za dystrybucję akcji miały wynieść ok. 10 mln dolarów, a dla podmiotów doradzających przy tworzeniu prospektu oraz międzynarodowego dokumentu ofertowego - 5,5 mln dolarów.
Gdy oferta nie powiodła się, grupa utworzyła ponad 8 mln dolarów rezerwy. Być może więc jej koszty były mniejsze. Można to tłumaczyć tym, że część honorarium dla członków konsorcjum (tak było w przypadku CA IB) miała stanowić tzw. success fee, czyli zapłatę za sukces, którego zabrakło.
Kilka niewiadomych