Pojęcie floty pojawiło się w naszym kraju tak naprawdę w latach 90., po tym jak zaczęły się w Polsce tworzyć przyczółki firm z Europy Zachodniej. To właśnie tam z założenia rezygnowano z własnego tzw. działu transportu na rzecz długoterminowego wynajmu pojazdów w wyspecjalizowanej, też pochodzącej z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, firmie. To właśnie wtedy usłyszeliśmy po raz pierwszy o outsourcingu.
Strach przed
długoterminowym
wynajmem
Dzisiaj rynek polski w segmencie samochodów służbowych czy użytkowanych do celów służbowych właśnie w outsourcingu ocenia się na około 5%. Niewiele, zważywszy na 60-procentowy udział takich samochodów na rynku duńskim czy około 50-procentowy na rynku niemieckim, austriackim czy holenderskim. Wyjaśnienia tego stanu rzeczy można się doszukiwać w wielu płaszczyznach. Zdaniem Grzegorza Czarneckiego, dyrektora handlowego Prime Car Management SA, jednej z największych na rynku polskim firm zajmujących się długoterminowym wynajmem parku samochodowego przedsiębiorstw oraz jego profesjonalnym zarządzaniem, jak w soczewce widać u nas opór grup pracowników działów transportu dużych przedsiębiorstw, którzy obawiają się utraty miejsc pracy, oraz brak przepływu informacji docierających na ten temat do kadry zarządzającej. To, że w krajach zachodnich outsourcing znany jest od ponad 20 lat, a u nas tak naprawdę od około dziesięciu, także ma wpływ na popularność i powszechność.