Reklama

Moje nie moje, ale tańsze

Przed wieloma laty, kto wie nawet czy nie w czasach tak zwanego późnego Gierka, stało się absolutnie jasne, że bez masowej motoryzacji rozwój Polski nie jest możliwy. I choć skojarzenia z latami 70. dotyczą motoryzacji w wydaniu fiata 126p, to prawda ta dotyczy także dnia dzisiejszego i zapewne dotyczyć będzie także jutra samochodów użytkowanych przez firmy.

Publikacja: 21.08.2003 10:22

Pojęcie floty pojawiło się w naszym kraju tak naprawdę w latach 90., po tym jak zaczęły się w Polsce tworzyć przyczółki firm z Europy Zachodniej. To właśnie tam z założenia rezygnowano z własnego tzw. działu transportu na rzecz długoterminowego wynajmu pojazdów w wyspecjalizowanej, też pochodzącej z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, firmie. To właśnie wtedy usłyszeliśmy po raz pierwszy o outsourcingu.

Strach przed

długoterminowym

wynajmem

Dzisiaj rynek polski w segmencie samochodów służbowych czy użytkowanych do celów służbowych właśnie w outsourcingu ocenia się na około 5%. Niewiele, zważywszy na 60-procentowy udział takich samochodów na rynku duńskim czy około 50-procentowy na rynku niemieckim, austriackim czy holenderskim. Wyjaśnienia tego stanu rzeczy można się doszukiwać w wielu płaszczyznach. Zdaniem Grzegorza Czarneckiego, dyrektora handlowego Prime Car Management SA, jednej z największych na rynku polskim firm zajmujących się długoterminowym wynajmem parku samochodowego przedsiębiorstw oraz jego profesjonalnym zarządzaniem, jak w soczewce widać u nas opór grup pracowników działów transportu dużych przedsiębiorstw, którzy obawiają się utraty miejsc pracy, oraz brak przepływu informacji docierających na ten temat do kadry zarządzającej. To, że w krajach zachodnich outsourcing znany jest od ponad 20 lat, a u nas tak naprawdę od około dziesięciu, także ma wpływ na popularność i powszechność.

Reklama
Reklama

Polecenie przyszło

z zewnątrz

Można postawić przewrotne pytanie, czy ktokolwiek z nas nie lubi mniej wydawać na to samo lub inaczej, czy lubi rozdawać pieniądze, mając świadomość, że czyni to wcale nie w imię wartości wyższych, ale na skutek własnej niewiedzy?

W jednej z firm zajmującej się w Polsce dystrybucją naprawdę znanych i markowych kosmetyków, park samochodowy liczy łącznie z pojazdami dostawczymi niemal 100 pojazdów. Do roku 2000 mieli własny dział transportu, zajmowali się poszukiwaniem punktów serwisowych, negocjowali ceny zakupu. Decyzja o zmianie nadeszła nagle z centrali europejskiej, mającej siedzibę w Paryżu. Mieli znaleźć firmę, która w ich imieniu będzie dokonywała zakupów wskazanych samochodów, a później zajmie się ich obsługą. Jeden z dyrektorów nie wytrzymał. Wdał się w zbędną polemikę z centralą i mimo użycia argumentów o bezgranicznym oddaniu firmie, ścisłej kontroli wydatków ponoszonych na transport, nikogo nad Sekwaną nie przekonał. Sam też wkrótce zmienił pracę. Nie do końca z własnej woli. Efekt zmian? Po roku koszt parku samochodowego zmniejszył się w porównaniu z poprzednim o nieco ponad 10%. Faktycznie, zmienili stacje serwisowe, przeszli na bezgotówkowy zakup paliw, pojazdy były ubezpieczone w innym niż do tej pory towarzystwie ubezpieczeniowym. Przykre dla zespołu było to, że odeszło dwóch lubianych kolegów, dla których po prostu nie było już pracy.

Duży może więcej

Ponieważ w cuda raczej nikt nie wierzy, może warto bliżej przyjrzeć się temu systemowi, który tak naprawdę opiera się na znanym powiedzonku o "dużym, który może więcej". Decydując się na długoterminowy wynajem samochodów, decydujemy się także na przejście w trakcie ich eksploatacji pod opiekę stacji nam wyznaczonych, a także przechodzimy (nie my, ale samochody) pod opiekę wyznaczonego nam przez firmę outsourcingową towarzystwa ubezpieczeniowego. Niemal wszyscy zdajemy sobie doskonale sprawę, z jakiego pułapu startujemy w negocjacjach, deklarując nawet zakup 100 samochodów. Ta liczba stanowi może nawet mniej niż kilka procent tego, co kupuje u jednego dostawcy partnerująca nam firma. Podobnie jest przy negocjacjach dotyczących warunków i kosztów serwisu o ubezpieczeniach i warunkach kredytowania nie wspominając. Zatem podane wyżej, ponad 10-procentowe oszczędności, biorą się głównie z tych różnic. W krajach zachodnich dochodzi do tego jeszcze wysoki koszt pracy, co u nas także powoli zaczyna stawać się argumentem nie do niezauważenia.Dlaczego nie chcą

Reklama
Reklama

Jeśli zatem istnieje coś tak przyjaznego firmom, to dlaczego nadal tylko część decyduje się na pozbycie się własnych samochodów? Moi rozmówcy na pierwszym miejscu stawiają historyczne zaszłości. Zdaniem dyrektora Czarneckiego, tak naprawdę dynamiczny przyrost liczby firm decydujących się na outsourcing obserwuje się na całym świecie w okresie dekoniunktury. Nie sądzę jednak, by o oszczędnościach szefowie firm myśleli tylko w sytuacjach pewnego zagrożenia.

Problemy? Podstawowy to niższy niż w krajach Europy Zachodniej poziom dojrzałości stacji serwisowych w Polsce, choćby w zakresie unifikacji cen. Po drugie to likwidacja szkód komunikacyjnych.

Wiele wskazuje jednak na to, że od tej formy zarządzania flotą samochodową także w polskich firmach nie ma drogi odwrotu. Nawet dużemu podmiotowi naprawdę trudno jest nie tylko wynegocjować lepsze warunki zakupu samochodów niż firmie, takiej jak na przykład Prime Car Management, ale także stworzyć profesjonalne centrum techniczne, podpisać bardzo dobre umowy z dystrybutorami paliw, a wreszcie uzyskać dobrą cenę przy odsprzedaży samochodów wycofywanych z eksploatacji.

W Polsce liderem tej formy zarządzania flotą jest Warszawa, a w czołówce są także Wielkopolska, Śląsk, Wybrzeże oraz Białystok i Bydgoszcz. Czy w innych regionach Polski firmy inaczej liczą pieniądze, czy mają ich więcej, czy nadal boją się nowego? Wątpliwości były, są i zapewne będą. Rzecz w tym, by - skoro proch już wymyślono - starać się z niego umiejętnie korzystać. Bo przecież nie jest istotne, czy samochód firmowy zarejestrowany jest na naszą firmę. On jest de facto nasz, jeśli oczywiście płacimy regularnie raty za wynajem, które stanowią nasz koszt uzyskania przychodu. Nie martwiąc się zbytnio o flotę, możemy całą uwagę skupić na naszej pracy, w której samochód jest istotnym, ale tylko dodatkiem. Ma być sprawny, niezawodny, wygodny i tani. Przecież za kilka lat będzie nowy. I model, i egzemplarz.

Full Service Leasing to:

- Sfinansowanie przez firmę outsourcingową zakupu

Reklama
Reklama

- Pełna opieka serwisowa

- Pełne ubezpieczenie

- Samochód zastępczy na czas naprawy

- Raporty menedżerskie umożliwiające klientom analizę i kontrolę kosztów całej floty jak i pojedynczych samochodów

Car Fleet Management to:

Reklama
Reklama

- Zakup nowych lub oddanie już posiadanych samochodów w zarządzanie firmie outsourcingowej

- Koszty eksploatacji pojawiają się na jednej, najczęściej wystawianej raz w miesiącu zbiorczej fakturze

- Karta serwisowa dla każdego samochodu

- Monitorowanie kosztów eksploatacji pojazdów

- Nadzór nad likwidacją szkód komunikacyjnych

Reklama
Reklama

- Pomoc przy sprzedaży aut używanych wychodzących z eksploatacji

- Przy zakupach samochodów nowych organizacja i kierowanie dostawami

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama