Wczorajsza sesja nie wyjaśniła ostatecznie sytuacji, ale mimo to może być uznana za sukces niedźwiedzi. Wczoraj spadkiem cen definitywnie potwierdzone zostało wybicie cen poza obszar kanału, o którym wspominałem wczoraj na tych łamach. Spadek nie był jednak na tyle mocny, by definitywnie pogrzebać szansę byków na ruch w górę.

Początek sesji był bardzo nerwowy. Po spadku do 1598 pkt nastąpił szybki ruch w górę. W kilka chwil, dzięki "pompowaniu" rynku kasowego, ceny doszły do 1622 pkt. Ten poziom okazał się maksimum sesji. Na kasowym zabrakło "pompujących". Zaraz potem mieliśmy niemal równie szybki spadek cen. Został on zatrzymany przez poziom 1597 pkt który można uznać za linię szyi formacji głowy i ramion. Posiadacze krótkich pozycji tylko czekali na wybicie w dół. Nie zabrało im to zbyt dużo czasu i ceny zjechały do 1589 pkt. Tutaj wypadło sesyjne minimum. Poziom ten nie jest przypadkowy. Gdyby połączyć linią wcześniejsze dwa dołki, to wczorajsze minimum wypada dokładnie na jej poziomie. Jest ona lekko spadkowa. Nieco bardziej stroma jest linia łącząca ostatnie szczyty. W efekcie powstaje formacja klina zniżkującego - nadzieja byków.

Po zaliczeniu minimum, popyt starał się wyjść ponad poziom linii szyi formacji głowy i ramion, ale mu się to nie udało. Ten fakt sprawia, że bardziej wiarygodnym sygnałem wydaje się formacja RGR. Nie wolno jednak zapominać, że na razie równorzędnym pod względem technicznym jest klin. Wybicie z niego (wyjście ponad 1608 pkt) może być uznane za sygnał powrotu do wzrostów. Można by wtedy oczekiwać kolejnego ataku na szczyty. Kierunek trendu średnioterminowego sprzyja bykom. Jednak fakt, że w ciągu całej sesji nie udało im się zanegować formacji spadkowej, każe wątpić w ich siłę.