Załoga KGHM na podstawie ustawy o prywatyzacji i komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych ma prawo powołania swojego przedstawiciela do zarządu. W związku z tym w tym roku został zmieniony statut spółki i ustalone kryteria wyboru kandydata. Aby wybory były ważne, spośród ponad 18-tysięcznej załogi powinna wziąć w nich udział co najmniej połowa pracowników, z których 50% musi poprzeć jedną osobę. Kandydat na członka zarządu mógł zostać zgłoszony po zebraniu 2,7 tys. podpisów. Wczoraj minął termin ich zbierania. - Naszego kandydata poparło 3,5 tysiąca osób. Rezygnujemy jednak ze startu w wyborach, ponieważ towarzyszy im dezaprobata, a nawet zastraszanie załogi ze strony niektórych członków władz spółki. Pracownicy boją się represji związanych z uczestnictwem w głosowaniu - powiedział cytowany przez PAP Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący ZZPPM. Związek chciał wprowadzić do władz spółki Ryszarda Kurka, obecnego członka rady nadzorczej.

Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM, podkreślił, że kierownictwo firmy jest nastawione neutralnie do wyborów. - Nie wiemy o żadnym przypadku zastraszania, wywierania presji czy nacisku na pracowników w związku z wyborami ich reprezentanta do zarządu. Przedstawiciele Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, którzy są w radzie nadzorczej, na czwartkowym posiedzeniu poświęconym m.in. sytuacji przed wyborami, nie informowali o żadnych problemach - powiedział Dariusz Wyborski.

ZZPPM najprawdopodobniej spodziewając się, że jego kandydat nie wejdzie do zarządu, wolał uniknąć porażki i postanowił wycofać się z wyborów.