Od czerwca ub.r. Prokom Investments wraz z Ryszardem Krauze zmniejszył swoje zaangażowanie w akcje Prokomu Software o ponad 1 mln sztuk (około 7% kapitału). Po ostatnich transakcjach inwestorzy kontrolują łącznie 32,13% kapitału i 33,83% głosów. Jeszcze w połowie 2002 r. posiadali papiery, dające 41,15% głosów. - Prokom Investments potrzebował środków na bieżącą działalność - powiedziała nam Beata Stelmach, członek zarządu Prokomu Software. Prokom Investments działa między innymi w branży budowlanej. Jednym z najbardziej znanych projektów firmowanych przez niego jest Miasteczko Wilanów.

W ocenie analityków, papiery Prokomu Software, sprzedane w piątek, trafiły do portfeli funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. - Cały pakiet rozszedł się w kilku transakcjach. Kupującymi musieli być duzi gracze - skomentował Marek Paczuski z CA IB Securities.

Zdaniem specjalisty, inwestorzy finansowi są gotowi kupować akcje Prokomu nawet po wysokim kursie (wczoraj kurs wyniósł 176 zł), bo liczą, że kondycja finansowa spółki będzie się poprawiać. - W ostatnich miesiącach grupa Prokomu zdobyła dwa lukratywne kontrakty - w PZU i PKO BP. Ma także spore szanse na realizowanie CEPiK-u - przypomniał M. Paczuski. Uważa, że w przypadku Prokomu fakt systematycznego sprzedawania akcji przez prezesa i podmioty z nim powiązane nie ma negatywnego wpływu na wycenę spółki.

- Potrzeby kapitałowe Prokomu Investments są powszechnie znane. Transakcje sprzedaży akcji Prokomu Software nie są zaskoczeniem. Zresztą są one wcześniej sygnalizowane przez spółkę, żeby rynek miał czas na przygotowanie się do nich - stwierdził analityk CA IB Securities.

Pozytywnym sygnałem byłaby natomiast informacja, że pozyskane przez PI środki zostałyby przeznaczone na spłatę zadłużenia. Prokom Investments jest mocno zapożyczony w informatycznej spółce, która finansuje firmę, kupując jej bony dłużne. Na koniec 2002 r. zadłużenie PI z tego tytułu wynosiło 283 mln zł.