Wtorkowe notowania pokazały, w jak ogromnym stopniu rozbudzone są oczekiwania inwestorów co do przyszłych wyników firm. Za wyraźny spadek indeksów "obwiniano" Nokię, która potwierdziła jedynie wcześniejsze prognozy zamiast je podwyższyć. Jeśli rynki dalej będą tak reagować na napływające wiadomości, to solidnej przeceny w ostatnim kwartale tego roku nie da się uniknąć.

W odniesieniu do szerokiego rynku amerykańskiego kluczową kwestią jest w tej chwili to, czy przełamanie czerwcowego szczytu stanowi jedynie fałszywe wybicie, będące ostatnią odsłoną tegorocznej zwyżki, czy też zapowiada kolejną falę silnego wzrostu. Na pierwszą możliwość wskazuje przebieg dziennego MACD. Nie tylko kształtuje rozległą negatywną dywergencję, ale do tego ostatni wzrost można traktować jako ruch powrotny do przebitej na przełomie lipca i sierpnia rocznej linii trendu rosnącego. Ponadto, można przyjąć, że na wykresie S&P 500 mamy do czynienia z wachlarzem, który punkt zaczepienia ma w wiosennym dołku. Dwie najbardziej strome linie zostały przecięte w maju i czerwcu. Teraz pozostaje trzecia, biegnąca po sierpniowym minimum. Znajduje się ona na wysokości 1011 pkt, czyli w tym samym miejscu, co czerwcowa górka. Nie ma więc wątpliwości, że zamknięcie poniżej tego poziomu przesądzi, że to niedźwiedzie rozstrzygną na swoją korzyść batalię o dominację na parkiecie w kolejnych tygodniach.

Powodem do dużego zaniepokojenia jest trwający od początku września spadek wartości dolara. To oznacza, że kapitał zagraniczny zaczyna znów omijać Amerykę. Jest on bardzo potrzebny, by finansować ogromne deficyty budżetowy i obrotów bieżących. Przyciągnąć go będzie mogła jedynie bardziej atrakcyjna oferta papierów wartościowych, czyli obligacje z wyższą rentownością i niżej wycenione akcje (wyraźne i szybkie obniżenie wartości wskaźnika C/Z jest możliwe poprzez spadek kursu akcji). Symptomatyczne jest to, że podczas sierpniowej zwyżki dolara zewsząd było słychać głosy o ożywieniu gospodarki USA, sprzyjającemu amerykańskiej walucie. Teraz, gdy ona spada, przeciwne opinie nie są wygłaszane. Nikt nie chce prowokować losu?