Przedstawiciele działających towarzystw są jednak przekonani, że na polskim rynku jest miejsce dla kilkunastu firm zarządzających funduszami. - Rynek jest ciągle w początkowej fazie rozwoju. Większość oszczędności Polaków nadal zgromadzonych jest w bankach. Spodziewam się, że aktywa, a tym samym dochody towarzystw z opłat za zarządzanie, będą rosły - mówi Antoni Leonik, prezes PKO/Credit Suisse TFI. - Właściciele firm zarządzających dostrzegają potencjał naszego rynku - dodaje. Podobnego zdania jest Marek Przybylski, prezes Commercial Union TFI. - W Europie trwają wprawdzie procesy konsolidacyjne. Ale u nas jest na to jeszcze za wcześnie - twierdzi.
Najmniejsi mogą wypaść
z rynku
Szefowie TFI nie wykluczają jednak, że najmniejsze towarzystwa nie utrzymają się na rynku i będą musiały zrezygnować z prowadzenia działalności. Ważnym testem będzie wejście Polski do Unii Europejskiej. Zagraniczne firmy zarządzające będą mogły wtedy praktycznie bez ograniczeń oferować u nas swoje produkty. Kolejna sprawa to ewentualne fuzje grup bankowych. Do tej pory największym przetasowaniem, do jakiego doszło na naszym rynku, było połączenie Pioneera z TFI Pekao/Alliance, które nastąpiło w 2001 r. w konsekwencji przejęcia amerykańskiego Pioneera przez UniCredito Italiano, głównego akcjonariusza banku Pekao.
Według Marka Lukaszewskiego, prezesa Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, w najbliższym czasie można za to oczekiwać konsolidacji w obrębie samych funduszy. Najprawdopodobniej na początku przyszłego roku wejdzie w życie nowelizacja ustawy regulującej funkcjonowanie rynku TFI. Zgodnie z projektem, możliwe będzie tworzenie funduszy z wydzielonymi subfunduszami różniącymi się od siebie np. wysokością opłat czy polityką inwestycyjną. Poza tym, można też oczekiwać łączenia podmiotów o najmniejszych aktywach albo zbliżonej polityce inwestycyjnej. Pioneer chce np. zmniejszyć w ten sposób liczbę funduszy akcyjnych. Pierwszą fuzję funduszy na naszym rynku przeprowadziło w tym roku TFI Union Investment.