"Po odrzuceniu ofert wielu inwestorów zostało z krókimi pozycjami, a to może przyczynić się do krótkoterminowego odbicia, jednak trwający trend to sprzedaż" - powiedział Andrzej Wasilewski, dealer z PKO BP. Na rynku wtórnym rentowności obligacji pięcioletnich spadły do 5,63 procent z 5,69 procent przed podaniem informacji o odwołaniu przetargu. Analitycy uważają, że takie posunięcie ze strony ministerstwa może sygnalizować, że kasa resortu nie jest jeszcze pusta, a ministerstwo ma nadzieje, że trend spadkowy może się wkrótce odwrócić. Analitycy dodają jednak, że krótsze obligacje są wspierane dzięki oczekiwaniom na obniżki stóp procentowych. "Ministerstwo mocno się trzyma, ale prędzej czy później, prawdopodobnie w przyszłym miesiącu, będzie musisiało zacząć sprzedawać. Jednak może zacząć od oferty krótszych obligacji lub większej ilości bonów, aby zabezpieczyć się przed spadającym popytem" - powiedzial Marcin Wargocki, dealer z Banku Pekao. Rynek polski, tak jak i inne rynki z regionu są pod presją podaży z powodu narastającego ryzyka fiskalnego tych krajów, co prawdopodobnie odsunie w czasie ich wejście do strefy euro. "W ciągu ostatnich kilku miesięcy różnica pomiędzy rentownościami polskich 10-letnich obligacji, a rentownościami niemieckich Bundów powiększyła się o około 50 punktów bazowych (...) ponieważ rynek staje się coraz bardziej sceptyczny, jeśli chodzi o zobowiązania rządu do przyjęcia euro" - napisali w raporcie analitycy HSBC.