Międzyresortowy zespół pracujący nad reformą Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego przedstawi dziś organizacjom rolniczym propozycje zmian w systemie. Niektóre zapowiadane już wcześniej reformy budzą jednak duże kontrowersje.
- Część zmian, uszczelniających system ubezpieczeń, jest niezbędna. Jednak nie wszystkie propozycje rządu są zasadne. Chodzi przede wszystkim o podporządkowanie KRUS-u ministrowi gospodarki i pracy - mówi Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. Jego zdaniem, przeniesienie nadzoru nad KRUS-em do resortu gospodarki może oznaczać początek fuzji KRUS-u z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Tymczasem ministerstwo to od dłuższego czasu nie może poradzić sobie z bałaganem panującym w ZUS-ie.
Reforma ubezpieczeń rolniczych zakłada też zróżnicowanie wysokości składki od powierzchni gospodarstwa. Właściciel gospodarstwa większego będzie musiał płacić więcej. Jednak zdaniem rolników ten pomysł nie zwiększy wpływów do kasy.
- Przeprowadziliśmy symulację, z której wynika, że zwiększając składkę o 5% co 10 hektarów powierzchni gospodarstwa, wpływy KRUS-u z tego tytułu zwiększą się jedynie o ok. 150 mln zł rocznie - mówi W. Serafin. Jego zdaniem, podwyższenie składki rolniczej o 100% obniży dotacje budżetu jedynie o 2%.