W piątek drożały wszystkie surowce, których ceny codziennie monitorowane są przez PARKIET. Zwyżki tych cen były jednak nieznaczne, a ich przyczyny w każdym przypadku inne.

Ropa przed południem drożała w reakcji na obawy rynku przed możliwymi ograniczeniami dostaw tego surowca do Stanów Zjednoczonych, których wschodnie wybrzeże zaatakował huragan Isabel. Później okazało się, że wprawdzie wstrzymano pracę ropociągów w trzech stanach, ale większych zniszczeń w instalacjach nie odnotowano. Po południu baryłka ropy Brent z dostawą w listopadzie kosztowała w piątek na londyńskiej giełdzie 25,62 USD, czyli jedynie o 3 centy więcej niż na czwartkowym zamknięciu.

Również miedź, aluminium i inne metale przemysłowe nieco na koniec tygodnia podrożały. Przyczynił się do tego raport filadelfijskiego oddziału Fed, z którego wynika, że produkcja w tym rejonie rozwija się we wrześniu już czwarty miesiąc z rzędu. Okazało się też, że szefowie spółek, przynajmniej w tej części Stanów Zjednoczonych, wykazali optymizm co do przyszłego wzrostu gospodarczego największy od 11 lat. Po południu na londyńskiej giełdzie tona miedzi kosztowała 1819 USD, wobec 1812 na zakończeniu czwartkowych notowań.

Cena złota zmieniła się w piątek nieznacznie, gdyż inwestorzy czekali na wyniki dorocznego spotkania Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Dubaju. Szef Bundesbanku Ernst Welteke powiedział, że zaproponuje na tej konferencji przedłużenie obowiązującej od 4 lat umowy, która zobowiązuje banki centralne z Unii Europejskiej, by nie sprzedawały więcej niż 400 ton złota rocznie. Umowa ta stabilizuje cenę tego kruszcu, gdyż zapobiega nadmiernej podaży. Cena uncji złota z natychmiastową dostawą wzrosła na londyńskiej giełdzie o 1,1 USD do 377,85 USD.