Wczorajsza sesja przyniosła dwa sprzeczne sygnały. Obronione zostało zarówno wsparcie, ale niepokonany pozostał również opór. Przebieg końcówki notowań pomaga w ocenie rynku i każe sądzić, że przewagę nadal utrzymuje podaż.

Słabe nastroje, jakie pozostały po wtorkowej wyprzedaży w końcówce sesji, zostały nieco zamortyzowane plusami na kontraktach w USA. Sesja rozpoczęła się wprawdzie nisko, ale jednak nad poziomem wtorkowego zamknięcia. Ten poziom nie został "tknięty" przez resztę sesji. Popyt podjął próbę walki z oporem. Stanowi go linia, łącząca dwa ostatnie dołki. Do jej przełamania doszło we wtorek.

Dzień zaczął się spokojnym wzrostem. Wydaje się, że za spokojnym. Ceny zbliżyły się do wspomnianej linii, ale nie zdołały jej pokonać. Nie doszło zatem do zanegowania wtorkowego sygnału. A to było podstawowym warunkiem, by myśleć o powrocie do długich pozycji. Po 15.00 popyt dał za wygraną, a podaż widząc to, przycisnęła. Ceny spadły w okolice minimów (indeks nawet swoje w tym momencie wyznaczył).

Nastroje nadal pozostają pesymistyczne. O ile obrona wsparcia na linii dolnego ograniczenia pamiętnego klina powiodła się, to fiasko przy próbie przebicia oporu może sprawić, że wsparcie będzie ponownie testowane. W przypadku ponownego pozytywnego wyniku testu można się spodziewać kolejnej próby ataku popytu. Trzeba bowiem pamiętać, że wsparciem nie jest jedynie wspomniana linia, ale także sam poziom 1480 pkt, który odpowiada szczytom konsolidacji w połowy sierpnia. Jest to na tyle mocna bariera, że podaż będzie musiała się trochę wysilić, by zejść niżej. Tu nie wystarczy kilku graczy uciekających z długich pozycji.