Czwartkowa sesja przyniosła wzrost kursu kontraktów terminowych na WIG20 o 35 pkt., czyli o ponad 2,3%. Przebieg końcowej części sesji pokazał, że inwestorzy uwierzyli w rozwój wypadków pomyślny dla posiadaczy długich pozycji.

Czwartkowe ocieplenie nastrojów o niczym jeszcze nie przesądza. Mimo wzrostu w sytuacji technicznej niewiele się bowiem zmieniło. Wciąż obserwujemy ruch w ramach łagodnie opadającego kanału. Charakterystyczne dla tego ruchu były silne "tąpnięcia" kursu, po czym następowało kilkudniowe łagodne odreagowanie. Na razie nie ma jednoznacznych powodów do przypuszczenia, że mamy do czynienia ze zmianą takiego scenariusza.

W perspektywie średnioterminowej widać słabnący trend spadkowy. Linie rysowane po korpusach świec mają coraz mniejsze nachylenie. Z drugiej strony oscylacje kontraktów wokół średniej 45-dniowej utrudniają analizę, tak jak to zwykle bywa w przypadku konsolidacji. Dlatego, choć dzisiaj kurs wrócił ponad średnią, to może się to okazać fałszywy sygnał.

Ciekawa jest obserwacja oscylatora stochastycznego. Dość dobrze opisywał on ruchy w ramach kanału. Analogia w jego zachowaniu wskazywałaby na pewien potencjał trwającego odreagowania. Na wykresie oscylatora widać też dywergencje w stosunku do kursu. Mimo stopniowego opadania kontraktów, oscylator porusza się w poziomie. Jest to pewien sygnał sugerujący wyczerpywanie się podaży.

Wczorajsze wzrosty nie są jeszcze wystarczającą przesłanką do powrotu hossy. Górne ograniczenie opisywanego kanału wypada na poziomie ok. 1540 pkt. Dopiero zamknięcie powyżej tej linii zmieni obraz techniczny rynku. Długie pozycje chroni z kolei wsparcie na 1476 pkt oraz przebiegająca nieco niżej dolna linia kanału.