Wszystkie metale przemysłowe zdrożały we wtorek na londyńskiej giełdzie, gdyż fundusze inwestują w te surowce, spodziewając się wzrostu popytu na nie w wyniku ożywienia gospodarczego w USA i w Europie. Na nowojorskiej giełdzie fundusze hedgingowe i inni duzi spekulanci mają najwięcej od 1984 r. kontraktów terminowych na miedź. Popyt w Europie zwiększyła też wczorajsza informacja o niespodziewanym wzroście zamówień dla niemieckich fabryk. Analitycy przewidywali ich spadek w sierpniu ze względu na wakacje. Wzrostowi cen metali poza oznakami ożywienia gospodarczego sprzyja również spadek zapasów. W magazynach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali były one wczoraj mniejsze o 4 025 ton i wynosiły 570 225 ton. Był to największy procentowy spadek od ponad trzech miesięcy, a w ogóle zapasy miedzi są obecnie o 34% mniejsze niż na początku roku. Wczoraj po południu na londyńskiej giełdzie tona miedzi kosztowała 1846 USD, wobec 1831 USD na zakończeniu poniedziałkowych notowań. W ciągu roku metal ten zdrożał o 27%. W pewnej mierze przyczynił się do tego również spadek kursu dolara, zwłaszcza wobec euro i jena. Cena miedzi denominowana jest w dolarach, tak więc osłabienie amerykańskiej waluty zwiększa popyt ze strony inwestorów spoza USA.

Zmiany kursów walutowych były też przyczyną kolejnego wzrostu ceny złota. Dolar był wczoraj najsłabszy wobec euro od ponad trzech miesięcy. W ciągu ostatnich dwóch dni złoto zdrożało o 1,5%, a kurs dolara spadł o 1,6%. We wtorek przyczyniły się do tego wypowiedzi ministrów finansów Holandii, Belgii i Austrii, którzy stwierdzili, że mocne euro nie zaszkodzi europejskiej gospodarce. Uncja złota z dostawą w grudniu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 2,7 USD, do 376 USD.

Kontrakty terminowe na ropę naftową staniały wczoraj w Londynie po raz pierwszy od sześciu dni. Przyczyną ostatniego wzrostu ceny ropy była groźba strajku w Nigerii, która jest największym eksporterem tego surowca w Afryce. Na jutro wyznaczono termin rozpoczęcia tego strajku i zaplanowano go na dwa tygodnie, co mogłoby zakłócić dostawy na rynek międzynarodowy. Wczoraj jednak zapowiedziano rozmowy przedstawicieli związków zawodowych z kierownictwem państwowej firmy naftowej. Pojawiła się zatem nadzieja, że strajku uda się uniknąć. Po południu w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w listopadzie kosztowała 28,73 USD, a więc o 16 centów mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. n