BT Group stara się zadowolić akcjonariuszy, przeznaczając coraz więcej funduszy na wypłatę dywidendy. W roku obrachunkowym 2003, zakończonym 31 marca, zwiększono ją trzykrotnie, do 6,5 pensa na akcję, co pochłonęło 45% zysku. Prezes Christopher Bland zapowiedział wzrost tego udziału do 50%, a dyrektor generalny Ben Verwaayen nie wyklucza, że będzie on jeszcze większy.
Brytyjski gigant telekomunikacyjny może sobie na to pozwolić, gdyż pod obecnym kierownictwem jego wyniki finansowe wyraźnie poprawiły się. Przed objęciem stanowiska przez B. Verwaayena, BT Group poniosła w roku obrachunkowym 2001 stratę wynoszącą 1,87 mld funtów, a jej akcje staniały w tym czasie o 42%.
Później, przez pięć kolejnych kwartałów, firma osiągała zyski. W okresie od marca do czerwca br. zarobiła netto 351 mln funtów, co oznaczało 27-proc. wzrost w stosunku do analogicznego kwartału rok wcześniej. Zwiększenie o 23% wpływów z usług bezprzewodowych, w tym z szybkich połączeń z internetem, zrównoważyło 3-proc. spadek w usługach stacjonarnych.
B. Verwaayen liczy na dalszy rozwój działalności opartej na najnowszych zdobyczach techniki. Do 2006 r. planuje zwiększenie liczby klientów korzystających z szybkich połączeń z internetem z ponad 1,3 mln, do 5 mln.
Kierownictwo spółki poszukuje właściwych proporcji między środkami przeznaczanymi na dywidendę, redukcją długu oraz nakładami inwestycyjnymi. Osiągnięto już postęp w redukcji zadłużenia, które z końcem czerwca wynosiło 8,99 mld funtów. W zeszłym miesiącu wykupiono obligacje warte 1,125 mld euro, a nadwyżka gotówki w kwocie 618 mln funtów, uzyskana w pierwszym kwartale obecnego roku obrachunkowego stwarza możliwość dalszego zmniejszenia długu.