Jak informuje wczorajszy "Birmingham Post", kierownictwo MG Rover, brytyjskiego producenta samochodów, rozważa wycofanie się z negocjacji w sprawie przejęcia Daewoo FSO. Według gazety, Rover nie może dogadać się z udziałowcami żerańskiej spółki w sprawie ceny akcji, dlatego planuje rozpoczęcie budowy fabryki na Słowacji. Marek Dyżakowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w FSO, uważa, że powód zniechęcenia Brytyjczyków jest inny. - Partnerów z Rovera trzeba w końcu zacząć poważnie traktować, bo na razie nie stwarza się nawet w negocjacjach grzecznościowych pozorów - uważa. Jego zdaniem, sugestie, że Rover nie ma pieniędzy na sfinalizowanie transakcji, są nieprawdziwe. - Rover ma bogatego właściciela - dodaje.

Słowacki minister gospodarki Pavel Rusko twierdzi, że Rover wybrał już lokalizację nowego zakładu produkcyjnego we wschodniej części Słowacji. Tymczasem przedstawiciele Rovera odmawiają ujawnienia planów koncernu dotyczących tej części Europy. - Rozglądamy się za odpowiednim miejscem na inwestycje w tym regionie - powiedział rzecznik prasowy firmy. W fabryce produkowany miałby być nowy model samochodu średniolitrażowego, z którym szefowie Rovera wiążą bardzo duże nadzieje. Miałby zapewnić koncernowi rentowność od 2005 r. Obecnie działalność firmy jest deficytowa, choć straty z roku na rok maleją.

O ile szanse na przyciągnięcie Rovera do Polski nadal istnieją, to mało prawdopodobne wydaje się, by fabrykę w naszym kraju zbudował Hyundai. Wprawdzie Koreańczycy nie wykluczają oficjalnie żadnego z czterech kandydatów: Polski, Słowacji, Węgier i Czech, jednak już teraz koreańskie agencje stawiają w roli faworytów dwa ostatnie kraje.

Nadziei nie tracą jednak Słowacy, którzy dzięki staraniom P. Rusko przekonali delegację Hyundaia do wizyty w ich kraju. - Będziemy mieć gotowy program inwestycyjny i pokażemy im kilka lokalizacji - zapowiada słowacki minister. Początkowo przedstawiciele koncernu planowali wizytę jedynie w Czechach.