W tej chwili fundusze emerytalne mogą do 10% swoich aktywów zainwestować w dopuszczone do obrotu publicznego obligacje komercyjne oraz do 5% - w podobne papiery, które nie zostały dopuszczone do obrotu publicznego. Z tym że papiery te muszą być "całkowicie zabezpieczone". I tu się pojawia problem - nie wiadomo bowiem, co ten zapis oznacza. Został bowiem zaczerpnięty z jednej z poprzednich wersji ustawy o obligacjach, który potem zniknął z tego aktu prawnego.
Teraz sytuacja ma się zmienić.
- Pojawił się pomysł, aby w rozporządzeniu po prostu wyjaśnić, co należy rozumieć pod pojęciem całkowitego zabezpieczenia - mówi Norbert Jeziolowicz, doradca prezesa Związku Banków Polskich.
Najprawdopodobniej więc w rozporządzeniu znajdą się te zapisy, które zniknęły z ustawy o obligacjach. Do "całkowitego zabezpieczenia" obligacji będzie wystarczyła m.in. gwarancja bankowa bądź skarbowa, poręczenie jednostki samorządu terytorialnego czy zastaw hipoteczny.
Tymczasem przedstawiciele towarzystw emerytalnych uważają, że zmiany nie idą w dobrym kierunku.