Nie chodzi tu o wynoszenie długopisów czy papieru do kopiarki z wlasnego biura albo kradzież gwoździ z budowy. Drobne kradzieże to pestka w porównaniu z tym, co potrafią ukraść nieuczciwi dyrektorzy, księgowi i menedżerowie, a nawet zwykli pracownicy, mający dostęp do firmowych pieniędzy.
Najbardziej narażone
są małe firmy
Według ACFE, w ubiegłym roku korporacje straciły przez wewnętrznych oszustów około 6% swoich całkowitych przychodów. Specjaliści od firmowych przekrętów twierdzą, że w tej dziedzinie wyobraźnia nieuczciwych pracowników jest praktycznie nieograniczona (fikcyjne faktury, nieistniejący dostawcy i sprzedawcy, zakupy sprzętu po zawyżonych cenach - itd., itp.). Średni czas trwania procederu przed wykryciem to półtora roku. Najbardziej narażone na przestępczą działalność pracowników są małe firmy, zatrudniające mniej niż 100 osób, oraz w większym stopniu spółki prywatne niż publiczne. To w nich właśnie brakuje mechanizmów kontroli wewnętrznej, a przychodzące do spółki pieniądze często kontroluje jedna osoba. Mniejsze spółki tracą średnio na jednym przekręcie 127,5 tys. USD, podczas gdy większe "tylko" 97 tys. USD. Aż 90% przypadków dotyczy operacji gotówkowych.
Kradnie kadra menedżerska