Skala ostatniej wyprzedaży, jej dynamika i siła, połączona ze wzrostem wolumenu obrotu i ewidentnymi sygnałami sprzedaży (płynącymi zarówno z wykresu WIG20, jak i jego oscylatorów) nakazuje stwierdzić, że powrót do średnioterminowego trendu wzrostowego będzie bardzo trudny.

Krótkookresowe spadki wyhamowane zostały 9 pkt ponad poziomem 1500 pkt, który stanowi 38-proc. zniesienie 8-miesięcznej fali hossy. W takiej sytuacji najbardziej prawdopodobna wydaje mi się kontynuacja trendu bocznego w szerokim przedziale 1500-1750 pkt, z możliwością zawężenia zakresu wahań. Do końca roku bariery te nie zostaną pokonane, ale bardziej realne jest pozostawanie wykresu w górnej strefie kanału. Z końcem roku liczyłbym na ożywienie nadziei na "efekt stycznia" i w związku z tym na przełamanie oporu. Być może do tego czasu rynki światowe uspokoją się, a my dostaniemy realny do wykonania budżet, w którym wysokie prognozy wzrostu zostaną utrzymane.

Schodząc jednak na ziemię i analizując bieżącą sytuację techniczną kontraktów na WIG20, należy stwierdzić, że jest ona po prostu zła. I nie zmienia tego fakt, że na sesji czwartkowej kontrakty po początkowym dużym spadku zakończyły dzień na wyraźnym plusie. Jedyne pocieszenie z tego wynikające to fakt, że na wykresie nie powstała luka bessy, która w przyszłości ograniczałaby ewentualne zwyżki. Przełamane zostały średnie kroczące, a dłuższa z nich (45), jest bardzo bliska zmiany trendu ze wzrostowego na spadkowy. Bardzo źle wygląda MACD, który znów szybko zmierza w kierunku poziomu równowagi, a jego ostatni wzrost był nieporównywalny ze skalą zwyżki kontraktów. Za to bardzo blisko ogromnie ważnego wsparcia (36 pkt) znalazł się Ultimate.