Piątek przyniósł dalszą zwyżkę cen ropy naftowej. Sprzyjały jej obawy dotyczące zaopatrzenia rynku USA w olej opałowy, zwłaszcza wobec spadku temperatury w północno-wschodniej części kraju. Niepokój zwiększył dodatkowo wczesny atak zimy w Europie Zachodniej. Tymczasem część amerykańskich rafinerii przestawia wciąż produkcję z benzyny na olej opałowy. W Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą w grudniu płacono w piątek po południu 28,95 USD, wobec 28,63 USD dzień wcześniej.

Na rynku złota utrzymywała się tendencja zwyżkowa, którą podtrzymywał spadek notowań na rynku akcji oraz słabnący dolar. W Nowym Jorku kruszec ten z dostawą w grudniu kosztował w piątek 390 USD za uncję, o 5 USD więcej niż dzień wcześniej. W pewnym momencie cena złota wzrosła do 391,50 USD, tj. najwyższego poziomu od 25 września, gdy było najdroższe od siedmiu lat. Eksperci nie wykluczają, że notowania tego metalu będą wykazywać w dalszym ciągu skłonność do wzrostu i jego cena osiągnie 400 USD za uncję. Ich zdaniem, stanie się tak, jeżeli uczestnicy rynku akcji postanowią przed końcem roku zrealizować zyski, co doprowadziłoby do wyraźnego spadku ich notowań, a w ślad za nim jeszcze do większego osłabienia dolara wobec euro.

Tymczasem miedź taniała przez drugi dzień z rzędu. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych płacono 1953 USD, wobec 1982,50 USD w końcu sesji czwartkowej. Głównym powodem spadku notowań była zapowiedź zwiększenia wydobycia przez chilijską kopalnię Escondida, która należy do towarzystwa górniczego BHP Billiton. Ten największy tego rodzaju obiekt na świecie miałby w przyszłym roku dostarczyć dodatkowo 200 tys. miedzi, pokrywając w dwóch trzecich obecny deficyt na międzynarodowym rynku tego surowca. Inwestorzy wyrażają obawy, że wzrost produkcji planowany przez BHP Billiton może zniweczyć dotychczasowe wysiłki, mające na celu ograniczenie dostaw przez innych producentów, takich jak Phelps Dodge.

Niektórzy specjaliści nie widzą jednak zagrożenia dla rynku w zapowiadanym zwiększeniu wydobycia. Zwracają bowiem uwagę na inny czynnik, który powinien zrównoważyć wzrost produkcji. Jest nim coraz większy popyt na miedź w Chinach, które w zużyciu tego metalu wysunęły się na pierwsze miejsce na świecie. Oczekuje się, że w ciągu siedmiu lat wzrośnie ono tam o 71%.