Kukes zapewnił, że w związku ze zmianami kadrowymi nie zajdą żadne zmiany w działaniach Jukosu. - Podtrzymujemy wszystkie nasze plany, dalej będziemy realizować fuzję z Sibnieftem i będziemy wypełniać nasze zobowiązania wobec akcjonariuszy - powiedział na konferencji prasowej w Moskwie.
Jako dyrektor generalny, 56-letni Kukes będzie musiał pogodzić oczekiwania dwóch grup udziałowców - jednej pod przywództwem Chodorkowskiego, a drugiej Romana Abramowicza, który wchodzi w posiadanie 26% akcji Jukosu poprzez jego połączenie z Sibnieftem. Kukes będzie szefował nowemu 7-osobowemu zarządowi. Tworzą go m.in. Jurij Bielin, który będzie zastępcą dyrektora generalnego, oraz dwaj Amerykanie: dyrektor wykonawczy Steven Theede oraz dyrektor finansowy Bruce Misamore.
Wybór Kukesa ma pomóc Jukosowi skupić się na najważniejszych dla spółki sprawach, w tym na negocjowaniu sprzedaży pakietu akcji inwestorom z zagranicy i odsunąć nieco szum związany z dochodzeniem przeciwko Chodorkowskiemu.
Kukes co prawda urodził się w Moskwie, ale ponad 20 lat spędził w USA - był m.in. wykładowcą na Rice University w Houston. Do Rosji wrócił w 1996 r. - Jest inteligentny, utalentowany i ma niezmiernie bogatą wiedzę o przemyśle naftowym - ocenia Sarah Carey, prawniczka z Waszyngtonu, która od 2001 r. zasiada w radzie nadzorczej Jukosu.
W swojej karierze Kukes pracował m.in. w Amoco i Phillips Petroleum. Niedawno, jako szef Tyumen Oil, pertraktował w sprawie sprzedaży British Petroleum wartych 6,35 mld USD udziałów w tej rosyjskiej firmie naftowej. - Z jego doświadczeniem w Tyumen będzie w stanie kontynuować to, co Chodorkowski zaczął robić z Jukosem - sprawić, by firma stała się graczem globalnym - mówi o nowym dyrektorze Svetlana Legall z Clariden Investment z Zurychu.