Wczorajsza sesja sprowadziła się właściwie do jednorazowego spadku cen jeszcze przed nastaniem południa. Przebieg notowań w pozostałej części sesji przybrał na wykresie kształt niemal doskonałej płaskiej linii. Niemal, bo około 14 skokowo przeszliśmy na niższy poziom. Odnotowane zostało nowe minimum sesji. Bykom już do końca sesji nie udało się poważniej zagrozić posiadaczom krótkich pozycjom. Kolejne minimum zanotowaliśmy tuż przed zamknięciem.

Trudno taką sesję uważać za istotną z technicznego punktu widzenia. Zwłaszcza że wielkość wczorajszego obrotu także pozostawia wiele do życzenia. Obrót na spółkach wchodzących w skład indeksu WIG20 ledwie przekroczył 200 mln złotych - w dużej mierze dzięki pojedynczym dużym transakcjom. Niemniej warto zauważyć, że wczorajszy spadek cen ponownie zbliżył nas do realizacji "formacji" głowy i ramion. Piszę w cudzysłowie, gdyż nadal sądzę, że jest to formacja o zdecydowanie ograniczonym znaczeniu dla analizy. Przymnę tylko, że podstawą do tego stwierdzenia jest miejsce jej powstania. Nie wieńczy ona dużego wzrostu, lecz w dużej mierze sama jest tym wzrostem.

Można przypuszczać, że wkrótce (może już nawet dziś) dojdzie do testu "linii szyi" tej formacji. Myślę, że do obrony tego wsparcia przystąpi spora grupa łapaczy dołków. Nie jest wykluczone, że linia ta będzie jednak pokonana i wsparcie ostatniej konsolidacji zostanie przełamane. Będzie to oczywiście sygnał słabości, ale ja bym jeszcze wtedy szans na wzrost nie przekreślał. Właśnie fakt, że formacja jest mało wiarygodna, skłania mnie do stwierdzenia, że spadek nie będzie tak duży, jaki wynika z teorii. Sądzę, że ceny nie spadną o odcinek równy wysokości tej formacji, ale zawrócą wcześniej. Powrót nad linię szyi zaneguje sygnał sprzedaży.