Czwartkowa sesja znów nie wniosła wiele nowego do obrazu technicznego rynku. Trwamy wciąż w nużącym trendzie bocznym. Konsolidację bardzo dobrze odzwierciedla MACD. Wskaźnik po raz kolejny spadł do linii sygnalnej, choć jeszcze dzień wcześniej wydawało się, że może dojść do wygenerowania sygnału kupna.
Konsolidacja nie trwa jednak wiecznie i można się spodziewać, że wcześniej czy później zakończy się. To, jak bardzo spadła ostatnio zmienność, obrazuje 10-dniowa wstęga Bollingera. Dawno już nie obserwowaliśmy sytuacji, w której dzienne wahania kontraktów wypełniają niemal całą szerokość wstęgi. Także dłuższa, 20-dniowa wstęga zaczęła się wyraźnie zwężać, zapowiadając silny ruch.
W określeniu kierunku prawdopodobnego wybicia powinna pomóc obserwacja kształtu konsolidacji. Od kilkunastu dni futuresy podążają w zwężającym się trójkącie (rysowanym po cieniach świec). Dzisiaj obejmuje on przedział ok. 1570-1615 pkt. Górna wartość pokrywa się z lokalnym szczytem z 30 października.
Za wybiciem w dół przemawia chociażby sygnał sprzedaży wygenerowany niedawno przez MACD w układzie tygodniowym. Ponadto, względnie blisko obecnych notowań - na poziomie 1550 pkt - przebiega linia długoterminowego trendu wzrostowego. Wyjście dołem z konsolidacji dałoby niedźwiedziom impet potrzebny do sforsowania wspomnianej linii.
Z drugiej strony, scenariusz optymistyczny nie jest wcale wykluczony. Wróćmy jeszcze na chwilę do wspomnianego na wstępie dziennego MACD. To, że opadająca od końca października średnia ruchoma z tego wskaźnika wyraźnie wyhamowała i nie zdołała jeszcze przeciąć linii sygnalnej, może świadczyć o braku bodźców do wyprzedaży.