Od końca września br. na czele giełdowej spółki stoi Jan Chrostowski. Do końca roku będzie pełnił obowiązki prezesa w związku z "czasową niedyspozycją zdrowotną" Pawła Obrębskiego, dotychczasowego szefa i głównego akcjonariusza Atlantisu. - Moim zadaniem jest próba uporządkowania bieżących spraw w spółce - mówi J. Chrostowski.
Spółka nie prowadzi żadnej działalności produkcyjnej. Wcześniej zajmowała się produkcją płyt warstwowych. W 2002 r. upadł Atlantis Budownictwo, a w tym roku podobny los spotkał dwie pozostałe spółki holdingu - Atlantis Lublin i Atlantis Mielec. "Uporządkowanie spraw" dotyczy restrukturyzacji zadłużenia firmy. Głównymi wierzycielami Atlantisu są DZ Bank (ok. 3 mln zł - w wyniku poręczenia, jakie Atlantis udzielił spółce z Mielca), BRE Bank, ZUS i urząd skarbowy. - Obecnie prowadzę negocjacje z bankami. Jeśli chodzi o wynik tych rozmów, to mogę powiedzieć, że jestem bardzo umiarkowanym optymistą - mówi prezes.
Od powodzenia negocjacji uzależnione jest to, czy spółka zacznie działać w branży budowlano-deweloperskiej. Partnerem ma być warszawski deweloper WAN. W grudniu ub. roku Atlantis nabył za prawie 13 mln zł udziały w WA-Hotele i WA--Investment, spółkach z grupy WAN. Do końca tego roku Atlantis nie zamierza jednak angażować się w żadne przedsięwzięcia. Jeśli prowadzone rozmowy nie przyniosą oczekiwanych przez prezesa efektów, giełdową firmę czeka los jej spółek-córek.
Z planów nic nie wyszło
Gdy Atlantis wchodził na giełdę podstawową działalnością grupy była produkcja płyt warstwowych. Jednak ze względu na to, że stała się nierentowna, zarząd postanowił zmienić profil spółki. Na fali hossy internetowej w 2000 r. zrodził się pomysł wejścia przez warszawską firmę w sektor IT. Zapowiadany był nawet debiut na Nasdaq. Rok później sprawa stała się nieaktualna, a Atlantis miał zaistnieć w branży budowlano-deweloperskiej. Sprzedaż wszystkich aktywów, w tym spółek zależnych, miała doprowadzić do całkowitego oddłużenia Atlantisu. Firma nie znalazła jednak nabywców i spółki zależne upadły.