Piątkowa sesja zakończyła dość specyficzny tydzień. Rynek osunął się o ponad 150 pkt, z 1579 pkt w poprzedni piątek, do 1424 pkt na zamknięcie sesji czwartkowej. Sam spadek nie jest jednak tak ważny jak to, że spowodował on, iż został przełamany poziom wsparcia w postaci wrześniowego dołka. Na wykresach pojawiła się formacja podwójnego szczytu z wielkim zasięgiem spadku.

Spadek był tak silny i wyraźny, że przez cały tydzień nie pojawił się nawet jeden poważniejszy sygnał kupna. Ciągle odnotowywane były nowe dołki, padały kolejne wsparcia. Popyt zdawał się nie walczyć. Napierające na rynek koszykowe zlecenia sprzedaży natrafiały na mały opór kupujących. Stąd ten szybki spadek cen. Pierwszy poważniejszy popyt pojawił się dopiero w czwartek. Nie był jednak na tyle silny, żeby doprowadzić do sygnałów kupna. Dopiero w piątek odnotowano pierwszą w tym tygodniu sytuację, która pozwalała odważniejszym graczom na kupno. Tym sygnałem był wzrost ponad poziom konsolidacji z piątku. Dzięki niemu na rynku pojawiła się korekta.

Spadek był dynamiczny, ale korekta już nie. Wzrost był powolny i mozolny. Każdy punkt kosztował sporo wysiłku, a mimo to sięgnął poziomu 1453 pkt. To spory sukces, biorąc pod uwagę ostatnie dni. Co dalej- Korekta może jeszcze nieco podnieść kursy, ale raczej nie należy liczyć na atak na najbliższą lukę bessy. Przewaga podaży była ostatnio tak duża, że pewnie nie znajdzie się wystarczająca liczba śmiałków. Zatem należy oczekiwać, że po zbliżeniu się do luki, rynek ponownie zacznie spadać. I tu dochodzimy do najważniejszego momentu. Jeśli dołek na 1408 pkt zostanie obroniony, zwiększy się liczba optymistów. Będzie można liczyć na kolejny wzrost, ale tym razem silniejszy, który realnie może zagrozić najbliższej luce.