Wczorajsza sesja przyniosła kilka sygnałów, które w sumie nie nastrajają optymistycznie. Najważniejszym z nich jest kształt dziennej świecy. Jest to czarny słup. Świeca składa się jedynie z korpusu, nie ma zaś cieni. To sygnalizuje, że od początku notowań do samego końca, tendencja była jednoznaczna - kontrakty poruszały się w dół.

Drugim sygnałem słabości rynku jest to, że w czasie wczorajszych notowań nie doszło nawet do testu luki bessy. Kontrakty rozpoczęły notowania tuż pod jej poziomem, ale nie było chętnych do przetestowania oporu. Taka próba mogłaby zmienić obecną trudną pozycję byków. Brak ataku i spadek cen już na początku notowań dały w efekcie kolejne sygnały sprzedaży.

Kontrakty wybiły się dołem z kanału wzrostowego. Ten moment można uznać za faktyczne zakończenie korekty zwyżkowej. Był to bowiem sygnał sprzedaży. Byki miały jeszcze szansę go zanegować. Okazja zdawała się wyśmienita, gdyż o 14.30 opublikowano, jak się zdawało, zaskakująco dobre dane o dynamice PKB w III kw. w USA. Z wcześniejszych +7,2% zrobiło się +8,2%. Kursy skoczyły z górę, ale zaraz równie szybko spadły. Dane, mimo że lepsze od oficjalnych oczekiwań, nie wpłynęły optymistycznie na rynek.

Wzrost cen był na tyle duży, by ponownie zbliżyć się do poziomu kanału. Jednocześnie był za słaby, by ceny weszły w światło kanału. Tu mieliśmy do czynienia z kolejnym sygnałem słabości. Ceny się od kanału odbiły i spadły w szybkim tempie do nowego dołka. Minimum sesji zostało wyznaczone już w czasie fixingu. Ten zlepek przesłanek przemawiających za dalszym spadkiem nie powinien pozostać bez wpływu na przyszłe sesje. Można przypuszczać, że dziś lub jutro przyjdzie nam przetestować poziom dołka na 1408 pkt i nie jest wcale pewne, że zostanie on utrzymany.